O tej porze roku zazwyczaj mam ochotę zaszyć się w domu i zapaść w dłuuugi sen. Kiedy temperatura zbliża się ku zeru lub niebezpiecznie oddala się od niego w dół, to najchętniej ukryłabym się pod kocem z jakimś złodziejem czasu pod ręką i nic nie robiła. Moja produktywność obecnie spada poniżej poziomu, który jestem w stanie zaakceptować.

Dlatego nie akceptuję go i wręcz zmuszam się do nadrabiania zaległości zdjęciowych, które zbierają mi się na komputerze. Dzisiaj kilka kadrów ze spontanicznego spacerku, na który wyciągnęłam rodzinę o poranku w Sylwestra. Wróciłam wtedy akurat z zakupów i możecie się domyślać, jak bardzo mój mąż się ucieszył na hasło „Marcin, ubieraj się, idziemy na dwór! Jest pięknie!”.

Oby jeszcze piękniejsze widoki nas czekały tej zimy, a spadek energii nie powstrzymywał nas przed uwiecznianiem tych chwil, do czego i Was zachęcam :)

dsc_4576 dsc_4569 dsc_4592 dsc_4597 dsc_4604 dsc_4612 dsc_4625 dsc_4623 dsc_4641 dsc_4635 dsc_4653 dsc_4664 dsc_4673

Nina ubrana w:

kombinezon Lupilu

czapka Zara

buty Bartek

 

Wronek ubrany w:

kurtka Reserved

czapka Patulove

spodnie Nativo Kids

buty Bartek