To był pierwszy taki weekend – spędzony w większości na świeżym powietrzu. W końcu mogliśmy zdjąć z siebie zimowe odzienie i chwytać promienie słońca garściami. Kocham to!

Ninka ubrana już lekko, oprócz bodziaka ma na sobie tylko bluzę. Komin i czapka mimo wszystko przezornie też jest, bo katar ją dopadł i wolę dmuchać na zimne (choć Nina uparcie tę czapkę zdejmuje). W komplecie z legginsami. Wszystko to uszyte jest z bawełny organicznej sprowadzanej z USA. Jest to nieco inna tkanina, niż ta poprzednia w Titot – ta jest bardziej rozciągliwa, nie spiera się i nie mechaci. Z niebanalnym printem w wieloryby – uwielbiam!

Lubię ten moment, kiedy można już wychodzić na dwór, a dziecko na własnych nóżkach spędza już sporo czasu.Nina odkrywa świat w bucikach Bobux.

Dzisiaj mam Wam więcej do pokazania nic do powiedzenia, więc zostawiam was ze zdjęciami, czekam aż Ninka się obudzi i lecimy na dwór :)

DSC_2151 DSC_2180 DSC_2143 DSC_2145 DSC_2178 DSC_2203 DSC_2198 DSC_2190

I na koniec nasze nieudolne podejście do wspólnego zdjęcia…

DSC_2267 DSC_2274 DSC_2285

bluza Minimu | czapka, komin, legginsy TITOT | buty Bobux