Nina dostała swojego Whisbeara rok temu na zająca. Miała wtedy miesiąc i biały szum okazał się dla nas wybawieniem w trudach z usypianiem.

Nina na początku nie chciała ssać smoczka i usypianie jej było moją zmorą. Naprawdę nie wiem, jak to robią rodzice, którzy świadomie decydują się nie dawać dziecku smoczka… Jakoś trzeba było sobie radzić i naszym rozwiązaniem okazała się kombinacja otulania Ninki do snu i włączanie jej białego szumu. Jak tylko się wybudzała, wystarczyło uruchomić Whisbeara i często sama ponownie zasypiała. Pamiętam, że dzięki tej metodzie udawało nam się mieć nawet 3 trzygodzinne drzemki dziennie!

Dla osób, które nie wiedzą czym jest „biały szum” – to jednostajny szum, przypominający dziecku warunki, jakie panowały wewnątrz brzucha mamy. Podobny jest do szumu suszarki albo włączonego okapu. Na noworodka i małe niemowlę działa uspokajająco i wyciszająco ułatwiając zasypianie.

DSC_5986

Funkcja Cry Sensor

Teraz Whisbear jest ulepszony i ma świetną funkcję, która umożliwia automatyczne odtwarzanie szumu, kiedy tylko dziecko zakwili. Ta funkcja nazywa się Cry Sensor.  Szumiący miś ma wbudowany czujnik, który reaguje na dźwięki i jak tylko dziecko zakwili, szum łagodnie się uruchamia.

whisbear

Uruchamianie

Szum uruchamia się za pomocą okrągłego przycisku na białym urządzeniu. Schowane jest ono wewnątrz misia i czasami ciężko trafić w ten przycisk, ale po czasie dochodzi się do wprawy. Pamiętajcie, że urządzenie to ma regulację głośności poprzez dłuższe przytrzymanie przycisku. My korzystaliśmy z delikatnego, cichego szumu, ale są dzieci, które potrzebują głośnego, niczym prawdziwa suszarka.

DSC_2684

Whisbear dawniej a teraz

Oprócz możliwości wyboru misia z funkcją Cry Sensor, dawniej szum trwał przez okres 20 minut i nagle ustawał. U nas czasami miało to miejsce się w decydującym momencie zasypiania i powodowało wybudzenie. Whisbeary sprzedawane obecnie szumią przez 40 minut, po czym łagodnie się wyciszają.

Szumiący miś

Wygląd

Powiem Wam szczerze, że początkowo nie podobał mi się wygląd Whisbear’a. Jego twarz wydawała mi się dziwna. No i te jego specyficzne macki. Zdanie zmieniłam, gdy zobaczyłam go na własne oczy. Polubiliśmy się bardzo szybko. Ninka była zafascynowana kontrastowymi elementami i swego czasu potrafiła zasnąć wpatrując się w niego, gdy tak siedział na barierce jej kołyski i łagodnie szumiał. W dotyku jest milutki i bardzo porządnie wykonany. Na czubku głowy ma pętelkę, dzięki której można go powiesić na jakimś haczyku, a w „rączkach” ukryte są magnesy, dzięki którym może się złapać np. szczebelków łóżeczka lub uchwytu wózka.

szumiś

whisbear szumiący miś DSC_2702 whisbear recenzja

Cena

Niektórzy zastanawiają się: „ale po co wydawać prawie dwie stówy (wersja Cry Sensor) na Szumiącego Misia, skoro biały szum można włączyć dziecku na youtubie albo w telefonie (albo włączając suszarkę)?”. Ja uważam, że warto. Nawet jeśli okaże się, że Twojemu dziecku szum misia nie pomaga – odsprzedasz go na Allegro w dobrej cenie bez problemu. Ninka już swojego misia nie potrzebuje od dłuższego czasu. Wystawiłam go na aukcji i ktoś go kupił zanim zdążyłam poinformować Was na fanpage’u o nowych aukcjach. Poza tym ja osobiście nie lubiłam zostawiać Nince telefonu, bo często z niego korzystałam w trakcie jej drzemek. Suszarka natomiast ciągnie dużo prądu. Whisbear potrzebuje jedynie trzech małych baterii AAA, które wystarczają na bardzo długo. No i jakoś tak wydaje mi się, że bezpieczniej jest zostawić dziecko z przyjaznym mu pluszowym misiem, niż z telefonem, czy dmuchać w jego pobliżu gorącym strumieniem suszarki.

Jeśli cena jest mimo wszystko dla Ciebie zbyt wysoka, a zależy Ci na tym gadżecie, to w lepszej cenie można kupić misia w wersji Classic (bez czujnika płaczu). Do wyboru jest też Szumiący Ptaszek.

szumiś recenzja whisbear opinia szumiś opinia

Więcej o Szumiących Misiach Whisbear poczytasz TUTAJ, a kupić je można tu –> KLIK.

Nina zasypia oczywiście już bez misia, ale na prośbę marki i z dużym sentymentem przypominam Wam o jego istnieniu. Jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na trzecie dziecko – wiem, że Whisbear będzie na samym początku mojej listy wyprawkowej. Już niedługo zaproszę Was na konkurs, w którym do wygrania będzie Whisbear i nie tylko, zaglądajcie na mój fanpage ;)

A Ty? Chętnie korzystasz/łaś z takich gadżetów?