Dzisiaj chciałabym wam pokazać kilka gadżetów, które przydają się do ochrony delikatnej skóry dziecka przed słońcem oraz komarami. Temat na topie, bo akurat trwają upały i w zasadzie każdy z nas pewnie jest już na te niedogodności przygotowany, ale jeśli nie, to mam kilka propozycji. I żeby nie było, że narzekam – ja wprost uwielbiam taką pogodę! Tylko niestety moje dzieci jeszcze nie podzielają mojego entuzjazmu…

Na początek kosmetyki dla dzieci z filtrem. Emulsja ochronna marki Pat&Rub znalazła się w czerwcowej edycji bonbonbaby (można nadal kupić ten box TUTAJ). Po dwóch miesiącach testowania mogę go śmiało polecić, bo Wronek dość sporo czasu spędzał na słońcu i często go smarowałam, a żadnych nawet zaczerwienień nie miał. Wysoki filtr (SPF 50) jest idealny dla dzieci na mocne słońce. Składu analizować nie będę, bo się na tym nie znam, ale podobno ta marka słynie z naturalnych kosmetyków, więc i ten pewnie spełnia takie normy. Dość łatwo się rozprowadza, jak na tak wysoki filtr i pompka ułatwia dozowanie emulsji. Jedyny minus to biała warstwa na skórze, ale domyślam się, że to jest nieuniknione przy tego typu kosmetykach.

DSC_0035 (2)

Spacerowego kremu na każdą pogodę od Momme Cosmetics używamy zaś na spacery w pochmurne dni, kiedy ochrona przed promieniami UV też jest ważna. Filtr jest niższy (SPF 25), więc może nie jest to najlepszy kosmetyk na plażę latem, ale jako doraźna ochrona przed słońcem na co dzień – jak najbardziej. Myślę, że sprawdzi się również na jesienny wiatr.

DSC_0033 (2)

Kolejna rzecz to ochrona oczu przed słońcem. Testujemy właśnie okulary przeciwsłoneczne z filtrem marki „Real Kids„. I tutaj znajdą się zwolennicy, dla których okulary dla dziecka to zupełny „must have”, jak i przeciwnicy twierdzący, że to wymysł i strata kasy. A co ja uważam?

Po wstępnych testach stwierdzam, że w przypadku niemowlęcia okulary są raczej zbędne. Najlepiej tak małego dziecka nie wystawiać na słońce prawie w ogóle. Chociaż jest to gadżet bardzo ładny i dodaje dziecku uroku, to akurat Ninka dążyła raczej do zdejmowania ich z oczu. Okulary, które ma na sobie to model „My first shades” dla dzieci od 0 do 2 lat, z opaską neoprenową wygodną nawet dla leżących większość czasu maluchów. Zostawiam je jednak na przyszły rok i wtedy mam nadzieję Ninka będzie je chętnie nosiła, bo pewnie ekspozycji na słońce nie będzie się dało już z nią na tyle unikać, co teraz.

DSC_0091-3 DSC_0089-2 DSC_0095

Jestem natomiast zwolenniczką okularów dla dwulatka. Wronek akurat jest typem, który chętnie nosi okulary i ma aż 3 swoje pary. Te są wyjątkowe, bo oprócz filtrów mają również polaryzację. Wysoka jakość patrzenia przez nie jest zauważalna. Jest to najlepszy model okularów tej marki, nazywa się „Explorer”, przystosowany dla dzieci w wieku 2-4 lata. Znajdziecie je TUTAJ. Są też inne rozmiary. Oprócz bardzo dobrych szkieł, nietłukących i odpornych na zarysowania, mają też świetne oprawki. Oprawki minimalizują wpadanie promieni bokiem, a zauszniki są elastyczne i nie da się ich złamać. Do zauszników można dopiąć pasek, ale Wronek akurat tego nie zaakceptował.

DSC_0047 (2)real kids sunglasses

PS. Wronek ma na sobie mokasynki Marta Made It. Podobno skóra nie lubi wody, ale jak widać można je używać również przy tego typu zabawie ;) a Wronek wprost przepada za tym kolorem. Sam je wybiera i każe sobie ubrać.

Następna rzecz to hit ostatnich dwóch dni. Chwaliłam się już na Facebooku, Instagramie i Snapie (nick: wroniecka), że wygrałam w konkursie na stronie babyboom.pl wózek Stokke Crusi. To jest absolutny szał jak dla mnie, bo nie ukrywam, że wózek ten jest niestety nie na moją kieszeń, a teraz mogę go testować dzięki konkursowi. Wiąże się z tym zobowiązanie i muszę nakręcić z nim film, zrobić zdjęcia i opisać. Na pewno podzielę się efektami testu również na blogu. O samym wózku nie będę się więc teraz rozpisywać, ale chcę wspomnieć przy okazji tematu słońca o tapicerce, którą dostałam w gratisie.

Jest to wymienna tapicerka „Summer kit” przystosowana szczególnie na lato. Sam materiał, z którego jest uszyta posiada filtry SPF 50+. Dodatkowe otwory wentylacyjne i siateczki chronią dziecko przed przegrzaniem. Jest też dodatkowa zasłonka przed słońcem, która przydaje się w szczególności podczas drzemek. Do zestawu dołączona jest też wyściółka frotte, która świetnie absorbuje (podobno, bo za krótko testuję, żeby to potwierdzić) wilgoć i nie powoduje pocenia się. Producent zadbał nawet o obicie dla pałąka, żeby był pod kolor. Sam kolor jest również letni, kojarzy mi się z piaszczystą plażą.

Oczywiście ci z was, którzy nie posiadają wózka Stokke nie będą zainteresowani tymi akcesoriami, ale może warto się dowiedzieć, czy są podobne gadżety tego typu dostosowane do waszych wózków. No i pokazuję wam zdjęcia jako ciekawostkę.

summer kit stokke DSC_0109 stokke summer kit

Marka Titot zaś uszyła mi ostatnio taki czarny pokrowiec na fotelik samochodowy/nosidełko. Pokrowiec zdecydowanie nie nadaje się na takie upały, gdyż temperatura wewnątrz będzie się zwiększała, ale na chłodniejsze, wietrzne dni może okazać się przydatny. Kolor czarny jest rzadko spotykany w przypadku gadżetów niemowlęcych, a w tym wypadku jest moim zdaniem po prostu praktyczny, szczególnie jeśli zależy nam, żeby dziecko spało. Jeszcze nie ma ich w sklepie, ale spokojnie można o nie pytać w wiadomościach prywatnych na ich fanpagu.

DSC_0026 DSC_0019 (2)

Poza wymienionymi przydałoby się coś na głowę. Nince zakładam czasem bambusową chustkę, pokazywałam ją TUTAJ. A Wronek się buntuje, więc pokładam nadzieję, że dłuższe włosy go dość dobrze chronią przed słońcem, innej rady nie mam.

* * *

Przejdę teraz do ochrony przed komarami. Tutaj na szczęście mogę wam przekazać jedynie teorię, bowiem w tym roku nie ma u nas W OGÓLE komarów. Nie wiem jak to możliwe, no ale nie ma! Gdyby jednak były, to jesteśmy na nie przygotowani, bo mamy cały zestaw przeciw komarom i na ukąszenia od Chicco. I znowu nie będę się wymądrzać co do składu tych produktów, ale producent zaznacza, że w nie ma w składzie niebezpiecznych DEET, który jest w większości tego typu produktach. Dodatkowo na zdjęciu widzicie urządzenie ultradźwiękowe, które ma na celu odstraszenie komarów. Z tyłu posiada klips, dzięki któremu można go przypiąć do wózka. Jest całkowicie bezpieczny dla dzieci. Najbardziej praktyczny wydaje mi się spray, chyba najłatwiej go rozprowadzić. Wszystkie te kosmetyki oraz urządzonko dostaniecie m. in. w Rossmanie.

chicco na komary

W przypadku niemowląt najlepszą ochroną jest jednak zwykła siatka na wózek, aka moskitiera.

stokke crusi

Cześć pierwszą cyklu znajdziecie TUTAJ