Chyba jeszcze nigdy nie spędziłam w ciągu wakacji tyle czasu siedząc w domu… Taka specyfika tego roku, kiedy mamy dwójkę małych dzieci i każda wyprawa to duża akcja logistyczna. Ciepłe dni spędzamy w ogródku, a wypady samochodem ograniczone są do minimum. Ale się zdarzają. Niedługo planujemy weekendowy wyjazd do hotelu z aquaparkiem. Te 3 rzeczy marki Lodger to nasze największe „przyda-sie”, które z nami jadą.

1. Pokrowiec na fotelik samochodowy Lodger

Foteliki samochodowe zazwyczaj obite są sztuczną tkaniną, która w kontakcie z małym ciałkiem sprzyja jego poceniu i ogólnie zmniejszają komfort podróżowania. Rozwiązaniem jest taki właśnie dwustronny pokrowiec. Latem używa się bawełnianej strony, zaś na chłodniejsze miesiące można obrócić go na stronę polarową. Podobno pasuje do każdego fotelika w grupie 0-13 kg, z 3- oraz z 5- punktowymi pasami. Mi osobiście odpowiada też estetyka, którą tworzy zasłaniając te wszystkie ostrzegawcze naszywki.

lodgerpokrowiec lodgerlodger blog parentingowycos tam (27)

2. Otulacz Lodger Swaddler

Otulacze Lodger towarzyszą nam od narodzin Niny CODZIENNIE. Nie tylko do otulania, ale też jako lekki kocyk, pieluszka, zasłonka od słońca. Jak pytacie mnie w prywatnych wiadomościach, jaki otulacz polecam to z pełnym przekonaniem polecam właśnie Lodgera. Z całą sympatią dla otulaczy bambusowych i muślinowych – ten mi się po prostu najlepiej sprawdza. Jest to zakup nie tylko na okres niemowlęctwa, bo przydaje się nawet u starszych dzieci. Wronek też ma swój (TAKI), w podróży jest niezastąpiony.

blog parentingowy lodger swaddler otulacz lodger

3. Ręcznik z kapturem

Niny ręcznik służy na razie tylko po wieczornej kąpieli, ale Wronek korzysta z niego również po zabawie w basenie w ogródku. Posiada otwory na ręce, dzięki czemu można z niego uformować taki jakby szlafrok. Na nasz wypad do aquaparku będzie jak znalazł. O ręczniku pisałam więcej TUTAJ.

lodger bubbler