Jechaliśmy właśnie do babci na obiad z okazji jej święta. Nina pokazała, że ma „ała” w nosku. Moja mama powiedziała, że pokazywała już „ała” wcześniej i też wkładała palec do nosa. No to ja w panikę, że pewnie sobie coś tam wsadziła! Przyświecam sobie latarką z telefonu i zaglądam do środka, a tam… narośl taka, że całe nozdrze wypełnia i na pewno nie może przez nie oddychać. Patrzę do drugiej dziurki, a tam to samo, tylko mniejsze. Jedziemy do szpitala!

„Spokojnie, tylko spokojnie. Dojedźmy do babci i na miejscu obejrzymy.”

DSC_5016

Doktor Google w międzyczasie poinformował mnie, że to najprawdopodobniej są polipy w nosie. U dzieci zdarzają się bardzo rzadko, ale są możliwe. A może to coś gorszego… jakieś guzy… Nie nie, to na pewno „tylko” polipy.

U babci oglądamy nosek Ninki i każdy w rodzinie widzi to co ja. Nawet mój starszy brat się przejął: „o jaaa, widzę!”. Jakby dwa groszki w nozdrzach, w kolorze takim samym jak cała reszta wnętrza noska, tylko trochę bardziej czerwone, miękkie i śliskie. Nic sobie nie wsadziła, to jakaś narośl. Panikowałam za każdym razem, kiedy Ninka wkładała palec do nosa.

DSC_5021

Po obiedzie zabraliśmy Ninkę do wieczorowej przychodni po skierowanie do laryngologa. W poczekalni Nina była najzdrowszym dzieckiem ze wszystkich. Aż miałam wyrzuty, że ją tam zabrałam, bo może jeszcze coś się gorszego do nas przyczepić. No ale jak narośl to trzeba sprawdzić przecież.

Pediatra ogląda… świeci do środka… szuka… Ja tam tylko małżowiny widzę. Nic więcej. Może coś głębiej wsadziła? Zaglądam ja – no przecież widać jak byk!

– Wypiszę skierowanie. Niech laryngolog zajrzy.

Wychodząc mówię do Marcina, że no przecież całe życie mam nos i wiem jak on wygląda! Małżowiny to jej się chyba z uszami pomyliło! Ona na pewno była ślepa! Zaglądam sobie do nosa, przyświecam… i co? I okazuje się, że ja też mam te same „narośle”, a zwą się one małżowinami nosowymi.

Kurtyna.

DSC_5018 DSC_5020 DSC_5006

PS. Do laryngologa nie pojechaliśmy, żeby się jeszcze bardziej nie ośmieszać ;)

PS. Ty też takie masz. Jak nie wierzysz, to sprawdź sam/a. Z latarką z telefonu koniecznie.