– Oj, będzie ci ciężko! On jest jeszcze malutki! – straszyła mnie znajoma, którą spotkałam w galerii handlowej pchając przed sobą wózek z ponad 1,5-rocznym Wronkiem i dźwigając pokaźny już wtedy brzuszek z małą lokatorką w środku.

Jedni mnie straszyli, że będzie istny koniec świata. Drudzy pocieszali, że drugie dziecko zazwyczaj jest mniej wymagające.

A kto miał rację?

Czasami z dwójką dzieci jest łatwiej niż z jednym. Nie wierzysz?

Ostatnio, kiedy mąż wstał, by przygotować się do pracy, ja jak co dzień zaniosłam wybudzoną Ninkę do zabawek. Wroni oczywiście podreptał za nią, a ja wróciłam do łóżka. 15 minut bawią się już w najlepsze, kiedy słyszę jak rączki Ninki tuptają w stronę sypialni. Wronek zatrzymuje ją i mówi:

– Nie, tu nie! Mama pi [śpi]!

I tu chyba ją jakoś odwrócił z powrotem w kierunku zabawek, bo do sypialni nie dotarła. Kolejne 15 minut dla mnie!

Codziennie nie mogę się nadziwić, jak dzieci potrafią się obok siebie długo bawić. A jak Wronek był raczkującym szkrabikiem, to musiałam go czymś zajmować niemal bez przerwy. Dzisiaj jak zostajemy z Ninką same w domu też jestem w szoku, że kurczę – ja muszę się nią w kółko zajmować!

Ale, żeby nie było tak kolorowo – w ciągu pierwszych trzech miesięcy po porodzie myślałam, że zamknę bloga. Byłam pewna, że nie dam rady, że czasu zabraknie. Ninka miała „kolki” i ze spaniem miała spore trudności. Wronek był nieogarniętym niespełna dwulatkiem, z którym strach było do ludzi wyjść. W relacjach z mężem było więcej napięcia. Mieli rację! Było ciężko. Było ciężko przez pierwsze trzy miesiące. Potem już z górki. A po pół roku, jak Ninka usiadła – o niebo lżej!

Jedni i drudzy mieli rację.

Teraz ciężaru już (tak bardzo) nie czuję. Niemal zapomniałam jak to było na początku. Teraz czuję radość i satysfakcję. I postąpiłabym dokładnie tak samo, gdybym cofnęła się w czasie i kazano by mi ponownie wybierać.

Nie będę Ci doradzać, czy pójść tą samą drogą, bo nie mogę dać gwarancji, że u Ciebie będzie podobnie. Poza tym bywają też gorsze dni, a tak w ogóle to ja jeszcze nie wiem co mnie czeka. Ale… jeśli już nią poszłaś i zastanawiasz się, czy dobrze zrobiłaś – wytrzymaj jeszcze trochę. Niedługo powinnaś się przekonać, o czym piszę.

11821118_994351907283347_701611201_n 12080483_1631493593789456_409472998_nDSC_3277-2

Poza tym… wydaje mi się, że z każdym kolejnym dzieckiem kobieta staje się silniejsza i gotowa do jeszcze większych poświęceń. Może to w tym tkwi sekret? Ale nie, nie będę się na razie o tym przekonywała na własnej skórze ;)

Ps. Z pozdrowieniami dla E. :*

Ps2. Bez obaw – dzieci nie są same, gdy ich mama rano próbuje trochę jeszcze pospać. W tym czasie tata szykuje się do pracy i kręci się po domu ;)