Ten wpis rozpoczyna serię o pieluszkach wielorazowych, które od niedawna testujemy. Na początek pokażę wam dwie pieluszki: otulacz Milovia oraz kieszonkę tej samej firmy.

Zanim Wronek się urodził nawet nie brałam pod uwagę takiego pieluszkowania i zdarzało mi się krytykować ten wybór u innych. Teraz wiem, że nie powinno się pochopnie oceniać, zanim samemu się nie spróbuje. Stwierdzam też, że pieluszki wielorazowe mocno wkręcają… ja już jestem nieźle wkręcona, a to dopiero początek!

Pieluszki, które będę wam prezentowała są dostępne w sklepach ekomaluch.pl oraz wielorazowepieluszki.pl. Wybór w obu sklepach jest ogromny – wchodzicie na własną odpowiedzialność ;)

Do testów zdecydowałam się na pieluszkę kieszonkę polskiej marki Milovia (3,5 – 16 kg) „Barwne piórka” (dostępna TUTAJ) oraz otulacz Milovia (3,5 – 16 kg) „Clouds of love” (dostępna TUTAJ lub TUTAJ).

DSC_3314

Wzory wybrałam biorąc pod uwagę raczej pieluszkowanie Niny, dziewczęce. Nie mogłam się jednak oprzeć i zaczęłam testowanie już na Wronku. Otulacz w chmurki ma z resztą wzór bardziej uniwersalny, więc mam nadzieję, że chłopak nie będzie miał z tego tytułu traumy. Poza tym za jakiś czas planujemy zacząć wstęp do całkowitego odpieluchowania, a w takich pieluszkach dziecko szybciej uczy się kontrolować swoje potrzeby fizjologiczne, bowiem lepiej czuje, że ma mokro niż w pampersach.

Obie pieluszki mają przedział wagowy od 3,5 do 16 kg. Na moje oko jednak najlepiej będą pasowały na dzidzię, która nabrała już trochę ciałka, choć na pewno spróbujemy też je na pupie nowonarodzonej Ninki, żeby się o tym przekonać. Obie można też dopasowywać do rozmiaru dziecka za pomocą nap. Pokazuję to na poniższych zdjęciach:

DSC_3323

U Wronka stosuję dopasowanie do rozmiaru L. Otulacz (z prawej) wypada nieco większy i lepiej leży na takim starszaku.

Czym różnią się obie pieluszki?

Kieszonka (z lewej) posiada, jak nazwa wskazuje, kieszonkę. Kieszonka naszej pieluszki jest uszyta z mikropolaru, który daje dziecku większe poczucie suchości. Wkładamy do jej środka specjalne wielorazowe wkłady chłonące (są też inne opcje, ale ja używam właśnie takich wkładów). Po prawej zaś widzicie otulacz, na którym układamy wkład bezpośrednio, wsuwając jedynie jego końce pod zakładki:

DSC_3326

Otulacz:

milovia otulacz chmurki DSC_3331

Kieszonka:

kieszonka milovia DSC_3329

Otulacz możemy wykorzystać nawet 3 razy za każdym przewinięciem wymieniając jedynie wkład. Kieszonkę wrzucamy do prania po każdorazowym użyciu, ze względu na warstwę mikropolaru, która ma kontakt z wilgocią. I z tego względu otulacz jest bardziej ekonomiczny.

Kieszonka jednak jest nieco wygodniejsza w użyciu, bo wystarczy sobie przygotować kilka pieluszek-kieszonek z wkładami na dany dzień i przewijamy dziecko w dokładnie ten sam sposób, co z użyciem pampersów. Wkład w kieszonce się nie przesuwa i spokojnie poradzi sobie ze zmianą pieluszki nawet sceptyczny tatuś ;) W otulaczu trzeba mieć kontrolę nad wkładem i nieco wprawy. Czasami zmienianie wkładu w otulaczu bywa trudne, jeśli mamy już ruchliwego starszaka. Ale da się.

Ja jeszcze dodatkowo utrudniam sobie życie (albo ułatwiam?) dokładając kolejną warstwę, którą trzeba okiełznać. Na każdą pieluszkę/wkład kładę cieniutką wkładkę, która ma za zadanie złapać „dwójkę”. Raz nie położyłam i żałowałam. Wkładkę taką wyrzucam wraz z grubszą zawartością do woreczka i do kosza na śmieci. Istnieją też takie papierki, które można wyrzucać z kupą do kibelka (np. takie), ale ja akurat miałam w domu takie jak te niżej i w końcu się do czegoś przydadzą. Chronią one od zabrudzeń no i znacznie ułatwiają mi pranie.

DSC_3336 DSC_3339

Jeśli chodzi o wkłady, to głównie korzystam z wkładów Milovii z mikropolarem. W przypadku Wronka chętnie też wkładam do otulacza bambusowe Puppi. Bambusowe wkłady nie zabezpieczają pupy przed uczuciem wilgoci, co w przypadku starszego bąbla jest pożądane i przygotowuje je do odpieluchowania. Dziecku robi się mokro i niekomfortowo po zsiusianiu, co ma skutkować lepszym kontrolowaniem momentu oddawania moczu. Mikropolar zaś jest świetny u niemowlaczków a także na spacery i na noc, kiedy uczucie suchości jest jak najbardziej pożądane.

Jeśli chodzi o chłonność, to nie zauważyłam większej różnicy, ale wkłady z Milovii mamy w rozmiarze M, a Puppi mamy dłuższe.

DSC_3332 wkład mikropolar milovia

Wronek jest już za stary na pozowanie w pieluszce, więc tym razem poprosiłam o pomoc misia. Misiu nosi rozmiar S, zatem zmniejszyłam pieluszkę maksymalnie:

milovia diaper DSC_3342 DSC_3343 DSC_3344

Pieluszki Milovia to produkt całkowicie polski, co jest jak dla mnie dużym plusem. Poza tym prawie każdy wzór występuje jako otulacz i jako kieszonka, więc każdy może wybrać, co dla niego jest wygodniejsze nie rezygnując z wzoru, który mu się podoba. Ja osobiście wolę otulacze i na pewno zaopatrzę się w jeszcze co najmniej jeden. Są bardziej ekonomiczne i lepiej dopasowują się do dupki Wronka (nie wiem, jak będzie z maluszkiem). Wszystkie produkty Milovii znajdziecie TUTAJ.

Zaznaczam, że nie zdecydowałam się na całkowitą rezygnację z jednorazówek. Nadal używamy pampersów w nocy i na wyjścia. Wielorazówek używam, kiedy siedzimy w domu. Ilościowo wychodzi pół na pół. Póki co mogę polecić taki sposób pieluszkowania, bo łączy w sobie zalety zarówno wielorazówek jak i pampersów. Nie wykluczam jednak pójścia o krok dalej w przyszłości. Zależy, na ile się wkręcę w temat ;)