Wszędzie dobrze, ale w domu… najlepiej.

Pożegnałam się z braćmi, wsiedliśmy do samolotu i wróciliśmy szczęśliwie do domu. Kiedyś takie rozstania wywoływały we mnie smutek, łzy, nostalgię, poczucie pustki wewnątrz. Teraz też nie jest mi wesoło na myśl, że nie zobaczę się z braćmi przez kilka kolejnych miesięcy. Ale teraz jest inaczej. Teraz mam nową rodzinę. To ONI – mąż i syn – są mi teraz najbliżsi.

I o ile rozstanie nie dotyczy rozstania z moją nową rodziną, to zawsze poczucie pustki jest czymś wypełnione i zagłuszone.

airport

O lataniu z niemowlakiem nie będę na razie pisać, bo większość ważnych faktów ujęłam już we wpisie o podróżnym niezbędniku. Zostawię natomiast ten wpis ze zdjęciami z pewnej szczególnej miejscówki. Znajduje się ona niedaleko lotniska w Birmingham. Jeśli będziecie mieli okazję być w tym mieście, koniecznie pojedźcie tam poobserwować lądujące samoloty. Wrażenie, że nadlatująca machina leci prosto na ciebie jest niezwykłe. No i oczywiście oglądanie jej z takiego bliska tuż nad twoją głową – tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć.

DSC_5534 DSC_5526 beau loves ears hat babaluno baby coat planes watching DSC_5555 plane crash DSC_5574 DSC_5575 airport baby on plane DSC_5583