Jeszcze kilka tygodni temu niektórzy śmieli narzekać na upały… W miniony weekend zaczęło się zaś narzekanie na panujące zimno. W kwestii pogody zawsze znajdą się powody do marudzenia. Cieszę się, że chociaż moja Ninka nie będzie narzekała, że jej za zimno, i to wcale nie dlatego, że nie potrafi jeszcze mówić.

To wszystko dzięki polarowemu śpiworowi Lodger Bunker. Nazywają go całorocznym. Oczywiście chodzi tu o chłodniejsze pory roku, bo nikt nie będzie w niego pakował dziecka, gdy na dworze skwar. Ale w taką jesień jak mamy teraz, jest to najlepsza pora na dopasowanie go do wózka i użytkowanie przez następnych kilka miesięcy. Aż do wiosny.

Dlaczego nadaje się on zarówno na wczesną jesień oraz mroźną zimę? Ze względu na wyjmowaną wkładkę wewnętrzną oraz możliwość regulacji kaptura. Póki co używam śpiworka bez tej cieplejszej wkładki. Śpiwór spełnia wtedy funkcję dobrze dopasowanego kocyka polarowego. Wygląda on tak:

DSC_2649

Jak widać, śpiwór ma specjalne otwory na pasy, dzięki czemu można go dopasować do większości rodzajów wózków.

Niektórzy z was dziwili się na moim fanpagu, że jeśli już teraz używam śpiworka, to w co ubiorę Ninę na zimowy mróz? Wtedy oczywiście doczepię cieplejszą wkładkę (na zdjęciach poniżej), a pewnie samą Ninę ubiorę w kombinezon zimowy. Teraz myślę, że nie jest przesadą, gdy zakładam Nince sweterek lub kurtkę i czapkę i wkładam do bunkera. Przecież to tak samo, jak bym okrywała ją kocykiem. Wychodząc na dwór zawsze zastanawiam się, jak chciałabym być ubrana, gdybym miała bez ruchu siedzieć np. na ławce. W miniony weekend było tak zimno, że bym się nie obraziła, gdyby ktoś mi na tej ławce taki śpiwór zaproponował (w wersji dorosłej oczywiście) ;)

DSC_2651 DSC_2653

Kiedy na spacerze wyjdzie słońce lub zrobi się po prostu cieplej, dziecko można odkryć, a kaptur można rozłożyć na płasko. Regulacja kaptura to sznureczki, które chowa się w specjalnych kieszonkach. Dzięki temu śpiwór wygląda bardziej estetycznie:

DSC_2041

Dzięki śpiworkowi w ogóle nie muszę pamiętać o zabieraniu na spacery kocyka. Bunker mam na stałe zapięty we wózku. Nawet, gdy nieraz korzystam z wózka w domu, w niczym nie przeszkadza mi śpiwór. Po prostu kładę Ninę na polarowej wyściółce.

Przymierzałam do niego również Wronka i okazuje się, że dwu i pół-latek bez problemu się w nim mieści. Licząc więc, że będziemy z niego korzystali przez około 3 lata (również na sanki!) i przeliczymy koszt bunkera na każdy rok, to wcale nie wychodzi jakaś kosmiczna suma, choć jest to duży jednorazowy wydatek. Jeśli planujecie drugie dziecko warto wybrać jakiś bardziej uniwersalny kolor. My na razie kolejnego nie planujemy, więc szaleję z różem i innymi dziewczęcymi odcieniami ;)

W zeszłą niedzielę wybraliśmy się na plac zabaw (najpiękniejszy, jaki widziałam w Polsce do tej pory!) i było tak zimno, że pozwoliłam sobie również na odrobinę ciepła dla siebie w postaci mufki polarowej Lodger ogrzewającej dłonie rodzica.

DSC_2504 DSC_2466 DSC_2474 DSC_2317 DSC_2496 DSC_2619 DSC_2592 DSC_2437 DSC_2512 DSC_2373 DSC_2566

Czy ten śpiwór ma jakieś wady? Oczywiście główną wadą jest jego cena. Ale tak jak mówiłam, przeliczając ją na 3 lata użytkowania, nie wygląda to już tak źle. Poza tym wysoka jakość pozwala na używanie go z kolejnym dzieckiem lub odsprzedanie w dobrej cenie.

Niektórzy narzekają też na brak wodoodpornej, zmywalnej warstwy w miejscu, gdzie dziecko trzyma buty. Ja na razie nie widzę problemu, bo Nina nie brudzi butów. W przyszłości myślę, że po prostu będę unikała puszczania Niny wolno, gdy wyjdziemy na spacer. Plusem jest to, że polar można łatwo sprać i szybko schnie, bo praktycznie nie chłonie wody.

DSC_2570

Śpiwór Lodger Bunker dostępny jest TUTAJ

Inne kolory i rodzaje śpiworów Lodger znajdziecie TUTAJ

Mufka dla rodzica TUTAJ