Większość z nas nie lubi tradycyjnych śliniaków. Jednak w naszym przypadku śliniaki są koniecznością. Inaczej musiałabym co chwilę przebierać synka, żeby miał suchego bodziaka. Nie wiem czy to zęby idą, czy czteromiesięczniaki już tak mają, że się ślinią. Ślinią się niemiłosiernie! Nie nadążają za połykaniem śliny, a tyle jej produkują. Śliniak jest potrzebny i już.

Gdy jesteśmy w domu używamy nieurodziwych, zwykłych śliniaków z Tesco. Ale gdy gdzieś wychodzimy, to wolę założyć Wronkowi na szyję coś ekstra.

DSC_2361

Jak wiemy wąsy są w modzie, więc gdy zobaczyłam tę tkaninę w internecie, to się w niej zakochałam. Wymyśliłam, że zrobię z niej apaszkę/śliniak/chustkę. Nie jest to wielce oryginalny ani autorski projekt, bo widziałam już takie w sieci. Ale jakaż to satysfakcja, gdy zrobi się taką samodzielnie!

DSC_2098DSC_2095

 

Sprawa jest o tyle prosta, o ile jest się w posiadaniu maszyny do szycia i potrafi się ją obsługiwać. Ja maszynę posiadam, jako tako nauczyłam się z niej korzystać, ale niestety szybko popsułam… Maszyna czeka więc na naprawę, a ja poprosiłam znajomą o zszycie przygotowanych kawałków tkanin. Jak tylko maszyna będzie naprawiona to zrealizuję inne pomysły krawieckie i pokażę na blogu w niedalekiej przyszłości.

Naszą apaszkę można nosić na dwa sposoby, w zależności od naszego „widzimisię”. Z jednej strony ma przesympatyczną wąsiastą tkaninę, a z drugiej milutki polar minky. Z tyłu ma rzep – jedna jego część jest dość długa, żeby można było regulować rozmiar.

moustache polar minky DSC_2376 DSC_2378

 

Zgodzicie się ze mną, że Wronkowi jest w niej do twarzy :)

A teraz uwaga! Z rozpędu zrobiłam dwie takie apaszki! A ponieważ bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać, niż brać (choć brać też lubię), to z chęcią się jedną apaszką podzielę z drugą mamą. Szczegóły o tym, jak można ją zdobyć – już jutro :)

DSC_2392