Michalinka. Tak ma na imię maleństwo, które w ostatnią sobotę przyszło na ten świat. Jej los był przez chwilę bardzo niepewny, a jej mama, moja serdeczna znajoma, opisała poród: „to było jak w filmach”. Szczegóły zostawię jednak dla siebie, a z wami podzielę się zdjęciami. Bardziej jest to sesja zdjęciowa na POporodówce…

DSC_3543

Rodziłam w tym samym szpitalu (Bydgoszcz, MSWiA, ul. Markwarta). Szczerze wszystkim miejscowym polecam tę placówkę. Na oddziale panuje bardzo kameralna, przyjazna atmosfera. Położne są pomocne i profesjonalne. Słyszałam od kogoś, że się tam pytał, czy można prywatną położną wynająć. Położne odparły,że to jest ich praca, żeby się jak najlepiej rodzącą zająć i lepiej wydać te pieniądze na dziecko.

Położna, która pomagała Wronkowi się wykluć była cudowna! Masowała mi plecy, głaskała, uczyła oddychania, była bardzo cierpliwa. Jak już było po wszystkim to w przypływie ulgi i emocji wyznałam jej: „uwielbiam panią!”. Później było leżenie na oddziale przez dwie doby. Wspominam ten czas z dużym sentymentem, a gdy mijam budynek szpitalny czuję takie przyjemne ukłucie w sercu.

Teraz, gdy tylko ktoś ze znajomych rodzi właśnie tam, to jestem pierwsza do odwiedzin! Sama żałuję, że mam tak mało zdjęć ze szpitala i głównie tylko takie z telefonu. Cieszy mnie więc, gdy mogę komuś podarować taki mały prezent od siebie – wspomnienia zapisane na matrycy mojego aparatu.

A wy macie dużo zdjęć ze szpitala? Co czujecie, gdy na nie patrzycie?

DSC_3586 DSC_3573DSC_3579bw

DSC_3561 porodówka msw bydgoszcz