3 podejścia. Planowanie kadrów, przygotowanie rekwizytów, zorganizowanie zajęcia starszemu, w końcu karmienie i uśpienie noworodka. Wszystko razy trzy. Tyle podejść potrzebowałam, aby udała się sesja zdjęciowa Ninki. Nie wiem, jak to robią profesjonalne fotografki noworodkowe, ale ja się nieźle upociłam.

No właśnie – upociłam. Sednem sprawy jest bowiem stworzenie idealnego otoczenia. Jeśli chcesz zrobić zdjęcia noworodkowe, takie na śpiąco, na golaska lub w symbolicznym ubranku, musisz się liczyć z tym, że trzeba mocno ogrzać pomieszczenie. Nawet do 28 stopni. Ja użyłam farelki. Najpierw ogrzałam pokój, a później skierowałam farelkę w stronę modelki (w bezpiecznej odległości). Farelka dodatkowo „szumiła”, co jak wiadomo, noworodki lubią i je to uspokaja i usypia. Farelka do sesji noworodkowej być musi.

Po drugie – mleczko. Brzuszek dzidziusia powinien być pełny. Jeśli starasz się trzymać jakichś godzin karmień, tym razem daj sobie spokój. Po prostu nakarm dziecko tuż przed sesją. Będziesz miała więcej czasu na uśpienie malucha, a jego pusty brzuszek go nie zbudzi.

Być może będziesz miała szansę na jedno jedyne ujęcie. Nie zmarnuj jej. Uśpij dziecko już na tle, które chcesz użyć. Np. na kocyku, czy kawałku tkaniny.

A! I bardzo ważne. Jeśli robisz noworodkowi zdjęcia na golaska, rozbierz go już do karmienia. Niech będzie w samym pampersie, a najlepiej jeśli pampers będzie miał odpięte rzepy. Przykryj maleństwo kocykiem, a jak już będzie nakarmione i śpiące pozostanie ci tylko odkryć je i wysunąć pampka. Być może dostaniesz wtedy szansę na jedno jedyne ujęcie. A może okaże się, że dziecko zasnęło na tyle głęboko, że możesz je ładnie układać i zmieniać dowolnie tła i rekwizyty nie budząc go.

Nie potrzebujesz mieć profesjonalnego sprzętu. Wystarczy jedynie: aparat (najlepiej lustrzanka z jasnym obiektywem), okno (daje ładne, naturalne światło – byle nie świeciło prosto w okno słońce), jakiś ładny kocyk (ja wykorzystałam kocyk koala, o TAKI) i ewentualnie jakieś drobne rekwizyty, np. dziergana czapeczka.

Najlepszym okresem na zrobienie takiej sesji są pierwsze 2 tygodnie życia noworodka. A najlepiej moim zdaniem między 7. a 10. dniem. Wtedy już zdążysz nieco poznać swoje dziecko, a ono jeszcze będzie w stanie głęboko zasnąć i nadal będzie się dało je ułożyć w pozycje embrionalno-podobne.

A co jak się nie uda i dziecko się zbudzi? Wtedy zrób kilka zdjęć obudzonego malucha i możesz spróbować na następny dzień ponowić próbę. Tak jak pisałam – ja miałam aż 3 podejścia. Do trzech razy sztuka!

DSC_4652 DSC_4655

Na koniec delikatna obróbka, poprawienie tła, drobnych niedoskonałości skóry w programie graficznym, jeśli potrafisz:

DSC_4660_2

I ewentualnie wersja czarno-biała:

DSC_4660_2bw

Mam też zdjęcie całej Ninki w czapeczce, ale mąż nie zezwolił na publikację ;) Inne ujęcia z sesji pewnie pokażę w niedalekiej przyszłości.