Wystartowali. Kilkaset zawodników i tylko jeden zostanie zwycięzcą. Po drodze czekają ich pułapki, wielu zgubi drogę, a część straci siły przed metą. Jest wśród nich jeden – najszybszy, najzwinniejszy, najbardziej zdeterminowany. To on dotrze do jajeczka. Niestety to nie jest jeszcze koniec. Zwycięstwo będzie dopiero, gdy urośnie i się urodzi. Jest tylko jedna osoba, która może mu to uniemożliwić – jego mama.

Zwykle nie poruszam na blogu takich tematów. Raczej trzymam się z dala od kontrowersji. Piszę o ubrankach, o jedzeniu, o rozwoju i zabawach mojego dziecka. Lekkie i powierzchowne tematy. Tym razem muszę napisać o czymś głębszym, ponieważ ten temat gryzie mnie już od dłuższego czasu. Zaczął mnie gryźć jeszcze przed aferą z dr Chazanem. W miarę możliwości proszę więc, żebyście się do niej nie odwoływali w komentarzach. Nie chciałabym, żeby rozwinęła się tu niepotrzebna dyskusja, których jest już wiele na portalach informacyjnych. Chcę wam jedynie przedstawić mój punkt widzenia. A nóż trafi on do odpowiednich osób, które stoją właśnie przed trudną decyzją.

Wróćmy na chwilę do naszego bohatera z pierwszego akapitu. Po zapłodnieniu nieraz zdarzają się niespodzianki, których nikt nie oczekuje i nikt nie jest na nie gotowy. Chodzimy sobie w upragnionej ciąży, ciesząc się z dodatkowych centymetrów w obwodzie brzucha. W końcu, podczas drugiej, trzeciej, czwartej wizyty u lekarza wychodzi na jaw, że tam w środku nie wszystko poszło po naszej myśli. Dodatkowy chromosom, brak jakiegoś narządu, zniekształcenia, wada serca czy jeszcze coś innego. Cudem się nie załamujemy, a lekarz proponuje terminację ciąży.

Z jednej strony taka opcja wydaje się jedynym wyjściem – dziecko nie będzie cierpiało (czyżby?), a Ty nie będziesz musiała przechodzić przez trudy ciąży i porodu. Konsekwencje fizyczne dla Ciebie jako kobiety będą znikome, ale też nie będziesz musiała patrzeć na ból i/lub śmierć swojego dziecka.

Ale to nie jest jedynie wyjście! Możesz też przemyśleć całą sytuację i nastawić się na cel – zostanę mamą, choćby nie wiem co! Umożliwię dziecku to zwycięstwo, dotarcie do mety! Pozwolę mu się urodzić!

U nas w kraju choroba dziecka wydaje się być końcem świata. Podobno w Stanach Zjednoczonych rodzina i znajomi przychodzą do szpitala w odwiedziny z kartkami, gratulacjami i balonami, nawet jeśli wiadome jest, że dziecko umrze. Rodzicom, którzy w taki sposób zostaną potraktowani przez najbliższych dużo łatwiej przechodzi się przez tę tragedię. Podnoszą się i po latach wspominają swoje dziecko, wspominają poród, wspominają dzień, w którym zostali RODZICAMI – ze wzruszeniem.

Według mnie dziecko, które rośnie w brzuchu mamy jest już oczywiście dzieckiem, ale muszę wam powiedzieć, że ja poczułam się tak naprawdę MATKĄ dopiero po porodzie. Oczywiście było to bolesne i trudne doświadczenie, ale dzisiaj wspominam je ze wzruszeniem i radością. Jeśli masz wybór – terminacja ciąży, a doświadczenie tego uczucia zostania matką – osobiście i z serca radzę Ci, wybierz to drugie.

Konsekwencje aborcji mogą również odbić się na twoim ciele – możesz np. stracić możliwość ponownego zajścia w ciążę. Nie wspomnę już o konsekwencjach psychicznych. Wiele kobiet, które usunęły swoje ciąże cierpi na bezsenność, koszmary, depresję, poczucie winy…

A co jeśli nie chcesz wychowywać dziecka, które jest bardzo chore?

Możesz liczyć na trzy opcje:

1.  Zostawisz dziecko w szpitalu i będziesz liczyć na to, że trafi na życzliwych mu ludzi, którzy się nim dobrze zaopiekują (a takich ludzi i instytucji jest coraz więcej)

2. Okaże się, że pokochasz dziecko od razu i po porodzie mimo wszystko zechcesz się nim opiekować i nie oddasz go nikomu.

3. Okaże się, że lekarze się mylili i choroba twojego dziecka jest dużo lżejsza albo żadna, a Ty będziesz dziękować Bogu, że nie posłuchałaś lekarzy i nie przerwałaś ciąży.

***

A teraz poznajcie Leosia i jego szczęśliwą mamę. Leoś urodził się z zespołem Downa. Mimo to, jest przesłodkim chłopcem i przynosi całej rodzinie wiele szczęścia. Starsze rodzeństwo wykłóca się o to, kto ma go potrzymać, a mama czerpie radość z karmienia piersią, opieki nad synkiem, kupowania słodkich ubranek i z wszystkiego, co dotyczy okresu niemowlęctwa. Oczywiście rodziców czeka też wiele wyzwań i trudów, ale grunt to skupiać się na tym, co pozytywne.

DSC_0776 DSC_0762 zespół downa noworodek zespół downa down syndrome baby zespół downa niemowlę DSC_0720 DSC_0752 DSC_0788

I kilka ujęć z kulisów sesji:

DSC_0735 DSC_0742 DSC_0744 DSC_0754

Jeśli myślisz, że znasz kogoś, komu ten tekst może pomóc podjąć decyzję w tej trudnej kwestii albo po prostu zgadzasz się ze mną – podziel się linkiem do wpisu z innymi.