Muszę wam się przyznać, że to nie było pierwsze strzyżenie. Tak naprawdę przystrzygłam już Wronkowi delikatnie włosy z tyłu głowy jakiś miesiąc temu. Nie podobało mi się, że tak zaniedbanie układały się na boki. Teraz jednak stwierdziliśmy z moim mężem jednogłośnie, że czas przystrzyc je i na czubku głowy, gdzie rosną najdłuższe.

Tak wyglądała głowa Wronka przed strzyżeniem:

DSC_8531 DSC_8535

Włosy na czubku głowy miały bardzo nierówną długość. Grzywka robiła się już długa i rozchodziła się na boki tworząc przedziałek. Poza tym przypominała mi fryzurę… Hitlera. W ruch poszła maszynka do włosów, jako, że nożyczkami strzyc nie potrafię:

DSC_8541

Oczywiście sprawa nie była łatwa. Pomagał nam nasz przyjaciel smoczek oraz tablet z odpalonym teledyskiem. Babcia trzymała na kolanach, tata zrobił kilka zdjęć, a ja ekspresowym tempem przystrzygłam włoski. Czubek głowy strzygłam końcówką w rozmiarze 30 mm, a tył głowy 9 mm. Kiedy zaczęłam przycinać tył, Wronek był już poddenerwowany, więc tata wziął go na kolana i przytulił do siebie, a ja nieco niedbale dokończyłam sprawę.

Efekt nas mile zaskoczył:

DSC_8558 DSC_8556

Włosy na czubku głowie wydają się bardziej gęste, jaśniejsze i ładnie sterczą :) Więcej zdjęć nowej fryzury pokażę w kolejnym wpisie.

A wy kiedy zdecydowaliście się na pierwsze strzyżenie?