Moja osłona na kaloryfer może nie jest dekoracyjna i może nie osłania kaloryfera znacząco, ale za to jest zrobiona minimalnym kosztem i własnymi rękoma. Nazwałam ją ochraniaczem, bo przede wszystkim ma pełnić funkcję ochronną dla moich dzieci.

Najpierw pokażę Wam jak wyglądał kaloryfer w pokoju dzieci przed zmianami.

DSC_3182

Ta gąbka z lewej strony owinięta była wokół wystającego, podłużnego elementu. Po wykonaniu osłony usunęłam ją, a sam ochraniacz jest na tyle długi, że go zakrywa.

osłona diy

Wykorzystałam bok łóżeczka Niny. To było łóżeczko z IKEI, bardzo tanie, nie było mi go szkoda. Szkoda to by mi było go sprzedać, bo wiele bym za nie nie dostała, a tak to przynajmniej mogę wykorzystać drewno. Nina nie śpi w nim od niedawna – tak jakoś spontanicznie przeniosłam ją na parter łóżka piętrowego, bo mieliśmy trudności w usypianiu jej, a tam przynajmniej można się z nią położyć. Pokażę Wam innym razem jak to wygląda.

Musiałam jedynie przyciąć wystające boki (z jednej strony odcięłam też jeden szczebelek, bo bok łóżeczka był za długi). Szorstkie krawędzie wygładziłam papierem ściernym i całość pomalowałam na biało (po dwie warstwy z obu stron).

osłona na kaloryfer osłona na kaloryfer żeliwny

Podczas pracy pomagał mi Wronek, co zresztą (za) dobrze widać na filmiku poniżej.

I teraz UWAGA!

Ten filmik jest zapowiedzią nowej serii wpisów z filmami. Filmy planuję publikować co wtorek. To będą takie „Wtorki u Wronków„. Za każdym razem pokażę wam co ciekawego się u nas dzieje, będziemy realizować różne pomysły DIY albo zabiorę was w jakąś podróż z nami. Dlatego serdecznie zapraszam do subskrybowania mojego kanału. Czasami bowiem filmiki będą opublikowane nieco wcześniej na kanale, a na blogu dopiero we wtorek, więc jeśli chcecie jako pierwsi się dowiedzieć o nowościach, koniecznie kliknijcie czerwony przycisk :)

PS. Wybaczcie początek – i inne moje teksty. Chyba muszę się nauczyć pisać scenariusze, bo potem nie wiem co powiedzieć i nie mam z czego wycinać ;)