… po miesiącu!

Z rękawka rączki, którą Wronek więcej ruszał w wózku zaczęły wychodzić włókna ocieplenia ze środka. Po miesiącu używania i to tylko na spacery i do celów transportowych. To chyba trochę za wcześnie, tym bardziej, że zima się nawet nie zaczęła. Nie czekając, aż kombinezon się bardziej rozsypie udałam się do Zary w celu złożenia reklamacji. Obsługa stanęła na wysokości zadania i reklamację przyznano na miejscu, bez żadnego czasu oczekiwania. To akurat miła niespodzianka.

Kombinezon zastępczy, który będzie godnie zastępował ten, z którym się pożegnaliśmy, znalazłam już TKmaxxie i pokażę go przy następnej okazji. Na wczorajsze vojaże zaś udaliśmy się w takim oto komplecie:

DSC_4248

kurtka SH | legginsy Zara | czapka Smyk | buty i rękawiczki H&M

Wronek wyglądał tak słodko i przystojnie w tym outficie, że miałam ochotę go schrupać! A buciki skradły moje serce swoim urokiem. Lubię takie dziecięce akcenty w ogólnie dość dorosłym ubiorze, bo podkreślają one fakt, że dziecko jest jeszcze przecież dzieckiem. Pod legginsy założyłam małemu rajstopki, żeby mu kolanka nie zmarzły.

DSC_4218DSC_4234 DSC_4230DSC_4222 DSC_4221DSC_4235 DSC_4227

A tak wyglądał rękaw kombinezonu przed oddaniem go do sklepu:

kombinezon Zara mini

Jak wam się podoba Wronek w brązowo-szarej odsłonie?