Wspominałam Wam o moich planach zakupienia w Ikei biurka z serii Flisat. Wydawało mi się idealne i długo nie czekając udałam się do szwedzkiego sklepu. Czy spełniło moje oczekiwania?

Wpis z prezentacją serii Flisat znajdziecie TUTAJ.

A tak prezentuje się biurko w pokoju Wronków:

DSC_4215

Największym atutem biurka są regulowane nogi. Na moich zdjęciach biurko jest ustawione najwyżej. Przy tej wysokości wygodnie może usiąść nawet dorosły, a dla dziecka sprawdzi się krzesło, którego wysokość również można regulować. Ja mam w domu dla dzieci kultowe krzesła Stokke Tripp Trapp. Są używane, ale to są takie mocne krzesła, że kilka pokoleń może z nich korzystać. Mogą na nim siedzieć niemowlęta (wraz z zestawem BabySet), przedszkolaki, dzieci w wieku szkolnym, a nawet dorośli. Są genialne, bardzo wygodne i mocne. Nasze były w mega okazyjnej cenie, ale widać już ślady użycia, więc planuję je nieco odświeżyć i pomalować na biało. Wkrótce pokażę wam efekty.

DSC_4231

Ale wróćmy do biurka. Czy w praktyce okazało się idealne? Generalnie tak, ale trzy małe szczegóły mi podpadły. Po pierwsze od początku nie podobały mi się pomarańczowe śrubki do regulacji wysokości. Poszłam więc do Castoramy i poprosiłam o śrubki w tym samym rozmiarze, ale dokręcane na imbusy. Nie było z tym najmniejszego kłopotu i teraz nic mnie w wyglądzie biurka nie drażni.

DSC_4258

Drugi mankament to belka, na którą można nałożyć rolkę z papierem. Belki nie można zablokować w żaden sposób, więc dzieci ciągle ją zdejmowały. Schowałam ją na razie i pewnie wróci na swoje miejsce, gdy dzieci trochę dorosną.

DSC_4230

I trzeci szczegół, który odrobinę mi przeszkadza to to, że duże pudło Trofast, które można powiesić na belkach pod blatem jest za duże, jeśli biurko ustawione jest najniżej. Gdybym wiedziała kupiłabym dwa małe pudła, a teraz nie mam co z tym dużym zrobić, gdy biurko jest obniżone. Na szczęście jest to tania rzecz i zawsze można sobie dokupić mały pojemnik, ale nadal nie mam co zrobić z tym dużym, a nie lubię jak rzeczy się marnują.

DSC_4257

A tak poza tym, to biurko to faktycznie ideał. Myślę, że w przyszłości kupię dokładnie to samo dla Ninki i będą sobie dwa takie biurka stały obok siebie. Uwielbiam je za kolor, za wcięcie w blacie na spadające kredki, za możliwość pochylenia blatu i za cenę. Biurko na stronie Ikei znajdziecie TU.
DSC_4255

 

Skoro jesteśmy w temacie biurka, to chciałabym Was zainteresować kilkoma książkami dla dzieci, które moim zdaniem są warte uwagi. Chodzi o książki Wydawnictwa „Dwie Siostry”. Ponieważ nie są to najtańsze pozycje, postanowiłam kilka z nich wypożyczyć, żeby przekonać się, które tak naprawdę warto kupić. O tym napiszę na samym końcu, a najpierw przedstawię wam je w kolejności według wieku odbiorcy.

DSC_4252DSC_4205

Na początek propozycja dla najmłodszych. Moim zdaniem już Ninka mogłaby się tą pozycją zainteresować. Chodzi o nowość „W domu, w dziczy, na ulicy – Rozbrykany słownik obrazkowy„.

DSC_4206

Książkę wyróżniają sztywne, kartonowe karty i piękne ilustracje. Każda rozkładówka to inna scena, na której dziecko może wyszukiwać i nazywać różne obiekty.

DSC_4214 DSC_4213 DSC_4211

Książkę można kupić  TU.

Druga propozycja jest dla nieco starszych dzieci. „Mapami” Mizielińskich mogą się zainteresować już trzylatki, ale największy potencjał mają moim zdaniem wśród dzieci szkolnych. Pamiętam podobną książkę z mojego dzieciństwa (no, znacznie słabszą graficznie) i była to najbardziej zniszczona lektura w moim domu. Każdy z nas ją uwielbiał przeglądać. Moi bracia znali nazwy zwierząt na pamięć, a ja lubiłam je przerysowywać na kartkach. Do dzisiaj mam jakieś swoje rysunki zwierząt z tamtego atlasu :) Jeśli to Cię nie przekonuje, to jeszcze musisz wiedzieć, że jest to największy międzynarodowy hit polskiej książki dla dzieci. Bestseller, który powinien znaleźć się w każdym domu, w którym mieszkają dzieci i w którym ceni się ładne i wartościowe przedmioty.

DSC_4219 DSC_4221 DSC_4222 DSC_4226 DSC_4228

„Mapy” znajdziecie TUTAJ.

Kolejna propozycja to „Pod ziemią. Pod wodą” – książka, którą można przeglądać z dwóch stron. Autorami rysunków, są te same osoby, które projektowały „Mapy”. Myślę, że tą książką zainteresują się dzieci w wieku szkolnym, więc ja na razie odkładam ją na listę życzeń na za kilka lat.

DSC_4240 DSC_4236 DSC_4234 DSC_4243

Tę książkę znajdziecie TU.

Pozostają jeszcze „Pszczoły” i „Animalium”, jednak te książki proponowałabym już dzieciom, które wykazują duże zainteresowanie światem owadów i zwierząt. Porządnie wydane, sztywne okładki, duży format.

DSC_4218

Jak się pewnie domyślacie, w szczególności polecam dwie pierwsze propozycje. Obie muszą znaleźć się u nas na stałe w naszej biblioteczce. Pozostałe pewnie zainteresują mnie bardziej, gdy małe Wronki pójdą do szkoły ;)

DSC_4210

Skrót linków:

Plecak Muesli

„W domu, w dziczy, na ulicy”

„Mapy”

„Pod ziemią. Pod wodą”

„Pszczoły”

„Animalium”

Biurko Flisat

Skrzynia na kółkach