Jest słoneczna, upalna niedziela. Zabierasz się z całą rodziną nad jezioro, by spędzić ten dzień w odpowiedni, wakacyjny sposób. Dzieci moczą z tatą nogi w wodzie, ty wygrzewasz się na kocu. Nawet się nie spodziewasz, jaka informacja dotrze do ciebie na następny dzień.

Dobra – wybaczcie tę dramaturgię. Nie jest to informacja na śmierć i życie. To tylko… prognoza długoterminowa, z której jasno wynika, że to był OSTATNI taki dzień tego lata.

Nie wiem jak wy, ale ja nie jestem na to jeszcze gotowa!

Co roku mam to samo – kiedy zaczyna się maj to ja ściskam w głowie myśl: „zatrzymaj czas, zatrzymaj każdą chwilę”. Ale nie da się, no. Lato przelatuje mi między palcami jakoś tak szybciej niż jakakolwiek inna pora roku. Nawet się nie obejrzymy, a z drzew zaczną spadać liście. Brrr…

Mam cichą nadzieję, że wrzesień będzie mimo wszystko dla nas łaskawy i większość czasu spędzę z Niną w piaskownicy, a Wronek radośnie będzie biegał po przedszkolnym placu zabaw tak długo, jak tylko się da.

Tymczasem zatrzymuję sobie kilka kadrów z lata, które tak szybko się kończy.

DSC_8801 DSC_8834 DSC_8841 DSC_8845DSC_8859DSC_8856 DSC_8937 DSC_8877 DSC_8894 DSC_8873 DSC_8950 DSC_8832 DSC_8831 DSC_8915 DSC_8921

Nina:

bluzka Next

bloomersy Infante (%!)

Wronek:

top Cubus

spodenki Zezuzulla (%!)

Wronkowa:

sukienka Stradivarius (%!)