Nasza przygoda z kubkami niekapkami zaczęła się, gdy Wronek miał ok. 8 miesięcy. Dopiero wtedy załapał jak ssać z ustnika, który nie jest smoczkiem. Dzisiaj potrafi pić ze szklanki z moją pomocą lub z plastikowego kubka samodzielnie, rozlewając dookoła wodę. Po drodze korzystaliśmy (i nadal korzystamy) z różnych kubków niekapków oraz bidonów. Które z nich sprawdziły się najlepiej?

Kategoria: kubki

1. Nasz numer 1, to kubek niekapek z Tommee Tippee. Wronek dość późno załapał, jak z niego ssać, ale kiedy zaczął już go używać to okazało się, że jest to nasz jedyny niekapek, który naprawdę nie kapie. Wronek mógł więc nim dowolnie manipulować, a ja nie miałam przez to więcej sprzątania. Poza tym ma nakładkę, którą się odgina do tyłu i dzięki temu nie muszę się zastanawiać gdzie zostawiłam pokrywkę. Nakładka ta trzyma się na swoim miejscu i nie opada na nos dziecka. Wszystkie części można rozmontować i dokładnie umyć.

DSC_1703

2. Kubek niekapek UMEE. Używamy na zmianę z Tommee Tippee. Sprawdził się najlepiej na początku, bo to właśnie z niego Wronek nauczył się pić w pierwszej kolejności. Również można go wygodnie rozmontować i dokładnie umyć. Niestety czasami kapie – jest to chyba związane z mechanizmem nie-kapania, jak nie jest zassany, to nie jest taki szczelny, więc głównie wlewam do niego samą wodę.

DSC_1704

3. Kubek bez uchwytów z okrągłym, twardym ustnikiem Tommee Tippee. Lubię go za wygląd i nie kapanie. Brak uchwytów też jest na pewnym etapie plusem, bo dziecko uczy się trzymać kubek w rączkach. Znakomicie sprawdza się na spacerach. Dodatkowo jest świetnym przejściem od kubka niekapka do bidonu, jednak nadal trzeba go przechylać, z czym często dzieci sobie nie radzą.

DSC_1706

4. Kubek „kapek” no-name, z twardym ustnikiem. Szczerze mówiąc, jeszcze go nie użyliśmy ani razu, muszę kiedyś spróbować.

DSC_1707

5. A teraz gość specjalny – kubek z niespodzianką. Nie wiem, czy w Polsce taki można znaleźć. Na dnie siedzi sobie mała żabka. Dziecko pijąc np. mleko jest zachęcone do wypicia do końca właśnie z powodu tej żabki. Fajny gadżet, jednak jeszcze go nie używaliśmy.

DSC_1712 DSC_1713

Kategoria: bidony

1. Ten bidon Tommee Tippee niestety się nie sprawdził. Wronek do dzisiaj ma trudności w piciu z niego, a i nawet mnie samej nie jest wygodnie, gdy próbuję pociągnąć przez słomkę. Dodatkowo złożenie wszystkich części po umyciu tak, aby wszystko do siebie pasowało i działało to zadanie na co najmniej 10 minut…

DSC_1708

2. Sprawdza się natomiast znakomicie mój własny bidon. Wronek uwielbia mi go podkradać. Pije się z niego wygodnie i łatwo. No i nie trzeba go przechylać. Dostałam go w prezencie zza granicy, ale pewnie można u nas kupić podobne.

DSC_1709

Przy okazji dodam, że mały lubi też pić z plastikowej butelki, z pomocą rodzica oczywiście. Jest to o tyle dobre, że nawet jeśli wybierzemy się gdzieś zapominając zabrać ze sobą jakiś kubek lub bidon, to poradzimy sobie ze zwykłą wodą, kupioną gdziekolwiek.

DSC_1710

A jaki kubek u was sprawdził się najlepiej?