Od jakiegoś czasu w mojej głowie odbywa się walka instynktu z rozumem. A wszystko dlatego, że w głębi duszy marzę o… trzecim dziecku.

Instynkt chce, prosi wręcz, o trzecie dziecko. Przypomina, jak to fajnie było w dzieciństwie we trójkę i jak fajnie jest teraz, że mam dwóch braci, a nie tylko jednego. Przecież w grupie siła!

Rozum go szybko uspokaja, że przecież dwójka też jest fajna, po czym zwraca się do mnie:

– Zobacz, przecież X i Y też mają tylko dwójkę, dorosłych już dzieci i zobacz jaki fajny z nich duet wyrósł. A! I jeszcze jest to rodzeństwo, nastolatkowie, mają wspólnych znajomych, ciągle jest ich pełno na Facebooku. Zobacz jak się wspierają. Wcale im więcej rodzeństwa do szczęścia nie jest potrzebne.

DSC_5179

Innym razem instynkt bardzo dyskretnie przypomina o swoim postulacie, przy czym nie zdąży tego nawet na głos powiedzieć, a rozum już rzuca argumentami, że:

– Dziecko przecież tyle kosztuje! Trzecie dziecko to kolejna para butów na zimę, kolejny rowerek do kupienia, kolejne czesne na przedszkole co miesiąc… Zastanów się lepiej, czy was na to stać! No i samochód trzeba będzie większy kupić. Jak chcesz mieć trzecie dziecko, to lepiej już teraz zacznij na niego odkładać, a jak uzbierasz to pogadamy.
DSC_5150

Dużo czasu nie minęło, kiedy razem z moim instynktem staramy się przypomnieć sobie zapach noworodka… I to błogie karmienie, kiedy mogę przez pół godziny siedzieć i wpatrywać się w maleńką buźkę, która tak bardzo podobna by była do buzi brata i siostry. Do mamy trochę, to taty trochę, ale najbardziej do rodzeństwa. No kropka w kropkę, nie wyprą się siebie.

– Ale ale! – wtrąca rozum – Czy ty już zapomniałaś jak to jest, moja droga? Kiedy noworodek nie pozwala się odłożyć, a tu obiad trzeba ugotować, zdjęcia obrobić, pranie powiesić? Przypominam Ci również o nocnym wstawaniu. Pamiętasz jak gdy wróciłaś z Niną ze szpitala byłaś zdziwiona, że znowu trzeba wstawać minimum co 3 godziny i że jak ty mogłaś sama się na to pisać? Nie pamiętasz? No to ci przypominam.

DSC_5113DSC_5109 DSC_5105

– Ach, Aguś, ale Ty zawsze marzyłaś o trójce dzieci… Nie rezygnuj z marzeń z tak przyziemnych powodów… – przekonuje mnie instynkt.

– Agnieszko. Masz jeszcze czas. – wtrąca, jak zawsze, rozum. – Do czterdziestki daleko. Jeśli nie chcesz rezygnować, to chociaż odłóż to na później. Odpocznij. Wróć trochę do świata żywych. Jak oboje dzieci trochę ci dorośnie, usamodzielnią się bardziej, to wrócimy do tematu.

DSC_5172

– Poza tym – dodaje, nie pozwalając instynktowi się nawet odezwać – nie chcesz znowu w ciąży się męczyć. Nie muszę ci chyba wymieniać wszystkich dolegliwości, jakie cię ostatnim razem dotknęły? Przytyjesz znowu, a dopiero co kilka dodatkowych kilogramów udało ci się zgubić. No i poród. Porodówka to nie centrum SPA przecież, boli jak cholera. Trzeci poród wcale nie musi być lżejszy. No i połóg, zdejmowanie szwów, brrr. Serio? Tego chcesz?

– Hmmm… Kurczę… Masz rację, Rozum. Ale nie muszę przecież zachodzić w ciążę, żeby mieć dziecko. Porozmawiajmy o adopcji!

DSC_5189

Nina:

t-shirt – Lindex

jegginsy – Lupilu

trampki – Zara

spinka i plecaczek – Turlututu

 

Wronek:

bluzka – miła w dotyku, świetny krój, nie za luźny, cienki materiał, super na chłodniejsze, letnie dni – znajdziecie TUTAJ

jeansy typu slim – Nativo Kids

buty – Bobux