Każda z nas robi to, co uważa za słuszne i najlepsze dla naszych dzieci. A co jeśli dla kogoś słuszne i najlepsze jest inne niż nasze? W takim wypadku oczywiście udowadniamy, że to my mamy rację! Za wszelką cenę!

Wieczna walka matek na forach internetowych i portalach społecznościowych powoduje, że zapominamy o drugim człowieku, który jest po drugiej stronie. Zapominamy też, że każda z nas ma prawo do wyboru między:

– noszeniem dziecka w chuście, a wożeniem go w wózku

– noszeniem dziecka w nosidle ergonomicznym, a noszeniem go w zniesławionym BabyBjorn (tak – ma prawo nawet nosić je przodem do świata! Ma takie prawo.)

– karmieniem piersią, a karmieniem mlekiem modyfikowanym (tak, ma prawo zdecydować tak właśnie karmić swoje dziecko nawet od pierwszych dni życia)

– spaniem z dzieckiem w jednym łóżku, a odkładaniem go do snu w osobnym łóżeczku, w osobnym pokoju

– powrotu do pracy po skończeniu minimalnego okresu urlopu macierzyńskiego, a pozostaniem z dzieckiem w domu do osiemnastych urodzin

– zapisaniem już kilkumiesięcznego dziecka do żłobka lub poczekaniem do 3. roku życia na przedszkole, a nawet zdecydowaniem się na homeschooling.

– porodem siłami natury w wodzie, bez znieczulenia, a cesarskim cięciem na życzenie

– gotowaniem dziecku obiadków z własnych upraw z ogródka, a karmieniem go gotowymi daniami ze słoiczków (nawet codziennie!)

– wysadzaniem dziecka na nocnik, gdy tylko nauczy się siedzieć lub czekaniem z odpieluchowaniem do skończenia 2,5 roku

– gotowaniem dziecku kaszy jaglanej na wodzie, a podawaniem mu kaszki-gotowca z butelki

Oczywiście celowo wymieniłam skrajne przykłady.

I nie mam tutaj na myśli zdrowej debaty na dany temat! Taka jest jak najbardziej pożądana! Często jednak wygląda to raczej jak wieszanie psów na kimś, kto ma odmienne zdanie niż ja (bo przecież ona źle robi). A możemy przymknąć oko na to, czym się różnimy i zobaczyć po drugiej stronie matkę. Matkę, która tak jak ty chce jak najlepiej dla swojego dziecka i która kocha je nad życie. I która tak jak ty ma prawo wyboru. Tylko, że do tego potrzebna jest odrobina pokory i dojrzałości. Sama się tego ostatnio uczę.

Obejrzyjcie ten filmik. Jest po angielsku, ale sens zrozumie każdy, nawet jeśli nie zna tego języka:

„Wolisz mieć rację czy relację?”