Dopiero w tym roku Wronek tak naprawdę pokochał lody. Zazwyczaj kupuję mu wodne, np. takie typu „Kaktus”. Od czasu do czasu przyrządzam też lody w domu, a że ostatnio miałam trochę wiśni pod dostatkiem, to one tym razem poszły pod nóż. Czy było warto?

Wiśnie to nie jest mój ulubiony owoc, ale odpowiednio przetworzone to dla mnie niezły rarytas. Tym razem pokusiłam się o wykorzystanie ich do przyrządzenia lodów owocowych. Zwykle byłyby to raczej truskawki, ale z wiśniami też wyszły niezłe.

Użyłam:

  • około pół kg wydrylowanych wiśni
  • kubek jogurtu typu greckiego
  • dwie łyżki cukru (tutaj według uznania, ale wiśnie są kwaśnymi owocami, więc cukru będzie potrzeba więcej niż do innych owoców)

DSC_7523

Wszystko razem bardzo dokładnie zblendowałam i nałożyłam do foremek na lody (kupiłam te foremki w Biedrze za 10 zeta, były też inne kształty). Po kilku godzinach spędzonych w zamrażalniku były gotowe.

DSC_7560 DSC_7565

Na koniec zostało mi trochę zblendowanych owoców z jogurtem i cukrem, które przelałam do plastikowego pudełka. W trakcie mrożenia kilka razy wyjmowałam pudełko i ponownie wszystko blendowałam. Lody z pudełka wyszły jak prawdziwy sorbet kupiony na mieście w wafelku. Lody z foremek wyszły bardziej twarde, ale przez to bardziej się nadawały do jedzenia na patyku (który przypomina wafelek, ale to w rzeczywistości patyk). Obie formy lodów były bardzo smaczne, więc co kto lubi.

DSC_7537 DSC_7553