Niedawno obiecałam Wam, że pokażę jak ławka (z poddupnikiem DIY) sprawdza się w praktyce.

Najlepiej będzie jeśli zrobię to za pomocą zdjęć, więc zacznę od nich:

DSC_5183 DSC_5184 DSC_5182 DSC_5181 DSC_5198 DSC_5195

Jak widać gąbka na ławce w praktyce się sprawdza. Dzieci siedzą wyżej i jest im ciepło w dupki. Ninka jeszcze wprawdzie nadal jest trochę za nisko, ale już na tyle wysoko, że samodzielnie radzi sobie z posiłkami przy stole. Przy tym nie jest potrzebne żadne dodatkowe wysokie, krzesełko, co na małym metrażu jest plusem.

A co z ławką samą w sobie? Jak się sprawdza? Na początku bałam się, że będzie trochę za ciężka, żeby ją przysuwać/odsuwać. Rozwiązaniem jest u nas dopasowanie odległości ławki od stołu do dzieci i stoi ona cały czas w jednym miejscu. Kiedy zdarzy się, że korzysta z niej dorosły, to wystarczy, że usiądzie w odpowiedni sposób (ze zgiętymi nogami, najpierw jedna, potem druga), co podczas siadania nie jest stuprocentowo komfortowe, ale później już jest wygodnie. Ławki nie trzeba w ten sposób w ogóle przesuwać, choć jak ktoś chce to można. Nogi ławki zazębiają się z nogami stołu i można dowolnie ją dosunąć.

DSC_5163 DSC_5065 DSC_5073 DSC_5048 DSC_5043

Co robimy, jeśli mamy gości? Ostatnio sprawdził się taki sposób, że ja siadam do posiłku z dziećmi na ławce. Każde z nas ma nadal wystarczająco dużo miejsca, a ja mam ich pod ręką (albo raczej one mnie). A na szczytach dostawiamy 2 krzesła z kuchni. Większej liczby gości nie mieliśmy jeszcze odkąd mamy ten stół, ale wówczas będziemy musieli posiłkować się stołem z kuchni. Jeśli często macie gości to na pewno sprawdzi się stół rozstawiany.

DSC_5109

Podsumowując – ja jestem mega zadowolona z  tego rozwiązania. A jeśli kiedyś przyjdzie nam do głowy sprowadzenie trzeciego potomka na świat, to również spokojnie zmieści się na ławce z rodzeństwem ;)

PS. Zdjęcia do wpisu wykonałam na zlecenie Minko, skąd pochodzą prezentowane meble (stół, ławka, biały kontener w tle).