Zdjęcia, które zrobiłam mojej małej zadziornej modeleczce były już jej obiecane, zanim się urodziła. Początkowo miała to być sesja noworodkowa, ale moje mdłości ciążowe i ogólnie złe samopoczucie spowodowały, że odsunęliśmy ją w czasie na wtedy, kiedy mała już będzie sama siedziała. W takim okresie można więcej zrobić, więcej różnych ujęć, pozycji, min.

Podczas sesji doszłam do wniosku, że łatwiej się rozśmiesza chłopców niż dziewczynki. To pewnie i tak od temperamentu zależy, ale to już druga dziewczynka z mojego otoczenia, przy której, żeby wywołać uśmiech na jej twarzy, muszę się baaardzo nastarać, a i tak z mizernym efektem. A wystarczyło, że mama coś do niej zagadnęła i uśmiech od ucha do ucha. I to uśmiech nie byle jaki!

DSC_1429DSC_1527 DSC_1561 DSC_1574 DSC_1408 DSC_1450

Kolejny raz podczas sesji towarzyszył nam Wronek i zaskakująco dobrze się zachowywał, siedział sobie w wózeczku i wszystko obserwował. Anioł normalnie. Szkoda, że nie jest taki spokojny jak jestem z nim sama! Potem wszyscy chwalą, jakie to „grzeczne” dziecko i że w ogóle nie mam z nim roboty, hmmm.

DSC_1493 DSC_1483