Odwieczna walka o to, kto ma lepiej, a kto gorzej. Wykłócanie się o to, komu jest najciężej i kto największe trudy życia znosi są dość powszechne na forach internetowych. A ja mogę się wypowiedzieć na temat jednego i drugiego stanu rzeczy, więc się wypowiem :)

Ponad 4 lata życia poświęciłam na „siedzenie” w domu z dziećmi – był to najcudowniejszy okres w moim życiu. Piszę tak, bo już się skończył. Gdyby trwał, byłoby mi przecież nadal ciężko ;) . Jak patrzę na zdjęcia z tego czasu, to żal serce ściska, że to już nie wróci i jednak mimo wszystko był to dość beztroski czas. Teraz zaś doświadczam czasu godzenia pracy z wychowywaniem nadal małych dzieci i… z zajmowaniem się domem.

Mimo, iż dzielę się (niezwykle chętnie) obowiązkami domowymi z mężem, to jednak nadal ja jestem za tę sferę bardziej odpowiedzialna. Jak mi to wychodzi? No średnio mi wychodzi. Dokładając sobie kolejnego obowiązku (w tym przypadku praca), jakiś inny musiał na tym ucierpieć.

Niestety, ale skarpetki na suszarce nie zawsze są sparowane…

DSC_6783

Ba! Czasami pralka chodzi późnym wieczorem, a ja o północy półprzytomna wieszam pranie jak leci, bo przecież rano i tak nie będzie na to czasu.

I Koszulę mąż czasami musi sobie wyprasować sam…

DSC_6862 DSC_6855DSC_6845

I w pokoju nie zawsze wszystko stoi na swoim miejscu, tak jak na zdjęciach…

DSC_6805 DSC_6834

Tylko jak by tak się zatrzymać i zastanowić… Czy „matki na pełen etat” zawsze mają błysk w domu? No przecież mają tyyyle czasu na sprzątanie! Uczciwie się przyznam – u mnie tak nie było. Bywały dni, kiedy z jednym dzieckiem na rękach, z drugim pod nogami dzwoniłam do męża błagając, by wracał jak najszybciej i jak najkrótszą drogą do domu. Uprzedzałam go od razu, że dopiero jak wróci, to zabiorę się za gotowanie obiadu. Jak wracał to razem ogarnialiśmy pobojowisko zabawek, żeby było gdzie przejść i dopiero wtedy mogłam z radością oddawać się kulinarnej rozrywce przygotowując kolejne w tym miesiącu spaghetti na szybko. Oczywiście nie zawsze tak było, ale zdarzały się takie kryzysowe dni. W zależności od nastroju dzieci i mojego częściej lub rzadziej.

DSC_6793 DSC_6798

Marzyłam wtedy o wypiciu ciepłej kawki przy biureczku, na którym stoi zdjęcie moich dzieci. Marzyłam o czasach, kiedy będę miała więcej okazji, by za dziećmi zatęsknić, zamiast odliczać minuty do powrotu męża, kiedy to będę mogła się wyrwać na samotne buszowanie po… Biedronce.
DSC_7002 DSC_6954 DSC_6972

Dzisiaj zdarza się, że marzę o dniu wolnego, by móc zabrać dzieci na wagary do kina albo do choćby do IKEI (co by ominąć weekendowe tłumy). Czasami marzy mi się piżamowy dzień, kiedy nic nie muszę. Przydałoby się też, żeby doba trwała dłużej, ale…

DSC_6987

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Zawsze znajdzie się powód do narzekania i zawsze znajdzie się ktoś, kto według nas ma „lepiej”. Wszystko zależy od nas samych, czy będziemy w tym narzekaniu grząźć, czy znajdziemy plusy każdej sytuacji pamiętając, że NIC NIE TRWA WIECZNIE.

DSC_6917

PS. Jeśli poszukujecie najwyższej jakości akcesoriów niezbędnych do organizacji prania i prasowania to polecam markę Brabantia, której produkty widzicie na zdjęciach. Piękne i funkcjonalne! Jeśli nie straszą was ceny, to można brać w ciemno.

Deska do prasowania –> klik

Deska do prasowania rękawów –> klik

Suszarka –> klik

Pojemniki na brudne ubrania, modułowy, pojemny, mega się sprawdza –> klik

Woreczek na klamerki–> klik

Klamerki –> klik

Kosz na pranie –> klik

Ninka ubrana w Unicorn’s