Z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy każde wyjście było praktycznie zupełnie możliwe do zaplanowania. Wroneczek z foteliku leżał i obserwował, pory karmienia mniej więcej do przewidzenia… Można było posiedzieć z koleżanką, porozmawiać i od czasu do czasu porozczulać się widokiem słodkiego bobaska. Oczywiście trochę idealizuję, bo zazwyczaj pamiętamy głównie te dobre rzeczy z danego okresu. Jest jednak dość subtelna różnica w wypadach na miasto z niemowlakiem, a z biegającym maluchem.

Teraz sprawa wygląda zgoła inaczej. W wózku posiedzi, ale jak spróbuje już wszelkich możliwych przystawek, to miejsce siedzące woli zmienić na stojące, skutecznie zniechęcając do macierzyństwa kobiety znajdujące się w promieniu 200 m.

Kawę pije się w pośpiechu, jedzenie na zmianę, a deser zabiera na wynos… No dobra, teraz przesadziłam w drugą stronę. W obecnej sytuacji zdecydowanie jednak wolę rozmowy przy kawce/herbatce/Ince w domowym zaciszu. Najlepiej własnym, ewentualnie w innym domu pełnym zabawek.

DSC_0310 DSC_0318 DSC_0306 DSC_0308 DSC_0302

Kawiarnię Mitte – Chleb i kawa odwiedziliśmy przy okazji otwarcia. Miejsce to jest połączone z oficjalnym serwisem sprzętu Apple. Wronek jako oddany miłośnik sklepu iDream (pamiętacie TEN rampers?) musiał przetestować nowe miejsce. Zdało egzamin na piątkę! Jedzenie pyszne, kawa wyborna, obsługa przemiła. Dziękujemy za zaproszenie :)