W końcu mogę ten ciężar przerzucić na kogoś innego! Ufff… Często mnie pytacie, czy takie legginsy będą na sprzedaż, czy uszyję taką chustę jak ma Wronek itp. Dosyć mam już wymówek (i wy pewnie też), że Wronek raczkuje, że nie daje mi usiąść do maszyny, a wieczorem już nie mam siły. Teraz za każdym razem, jak pojawi się podobne pytanie odeślę was do Titot.

Skąd się ten Titot nagle wziął i dlaczego szyje z podobnych tkanin, z których ja szyłam? Otóż historia jest długa. Zaczęło się od pewnej rozmowy z Martą, współwłaścicielką tej firmy:

– Niedługo wracam z USA do Polski i będę musiała pomóc mamie. Ona szyje i sprzedaje firany, ale interes nie idzie już tak jak kiedyś i musi się przebranżowić. Pomogę jej i będziemy szyły papcie, zawieszki, czapeczki, kocyki, ubranka dla dzieci.

– A nie chcesz legginsów?

– Nie, bo ty szyjesz takie legginsy i nie chcę ci robić konkurencji…

– Żartujesz? Ja się bardzo ucieszę, bo nie mam czasu na szycie, a czytelnicy mnie napastują! (pomijam fakt, że ja „nie mam czasu” na szycie z samym Wronkiem, a Marta właśnie urodziła drugie dziecko w odstępie kilkunastu miesięcy…)

Przywiozła więc do Polski Amerykańkie pomysły, tkaniny, tamtejsze trendy i masę pozytywnej energii, by pomóc mamie wrócić do interesu. Na sam początek zaliczyły już dwa razy targi. Zobaczcie sami ich stoisko na targach „Mother & Baby”, pełna profeska.

DSC_0013

Niedługo ruszy sklep internetowy, ale póki co, jeśli bardzo wam zależy – piszcie prywatne wiadomości do Marty na fanpagu Titot. Jestem pewna, że znajdzie dla was czas ;)

DSC_0024 DSC_0023 DSC_0034 DSC_0028 DSC_0030 DSC_0041 DSC_0038

legginsy Titot | aparat no74 | mokasynki Marta Made It | longsleeve KappAhl

Wyczekujcie też konkursu, który niebawem się na blogu pojawi. Do wygrania będzie kilka rzeczy z Titot. Co byście najbardziej chciały na nagrody?