Nie zajmuję się fotografią noworodkową zawodowo, choć długo było to moim marzeniem. Obsługuję w tym zakresie głównie swoje dzieci i dzieci znajomych. Czuję jednak, że z sesji na sesję coraz lepiej mi to wychodzi i pomyślałam, że znowu podzielę się z wami kilkoma sztuczkami.

Po pierwsze i przede wszystkim – w domu musi być ciepło. Gorąco wręcz. Poproś rodziców dziecka, żeby nagrzali dom tak, żeby sami chodzili w krótkich spodenkach i było im ciepło. Podczas sesji fotograf wręcz powinien się spocić. Taka jest cena udanej sesji noworodkowej. Każdy obudziłby się z najgłębszego snu, gdyby było mu zimno w gołe plecki, więc nie wymagajmy od noworodka, żeby spał na golaska przy 20 stopniach Celsjusza. Jeśli nie jesteś w stanie osiągnąć odpowiedniej temperatury w całym domu, załącz „farelkę” i w bezpiecznej odległości skieruj ją na dziecko.

Drugi warunek udanej sesji to pełny brzuszek dziecka. Tutaj nie ma mowy o jakichś planach jedzenia i spania według Tracy Hogg. Noworodki głównie budzą się z powodu głodu, więc lepiej temu zapobiec podczas robienia zdjęć. Czasami trzeba będzie też „dokarmić” maleństwo w trakcie sesji, a nawet podać pierś ułożonemu noworodkowi w pozycji niezbyt wygodnej dla matki. Po prostu trzeba się czasami poświęcić, bo sesji noworodkowej nie można powtórzyć za miesiąc, za dwa i to jest jedyna szansa na te słodkie, śpiące, golaskowe ujęcia. Na sesję noworodkową najlepszy jest okres od 7 do 12 dni życia. Najpóźniej można ją zrobić moim zdaniem do 20 dnia życia.

Żeby dziecko ładnie spało, dobrze jest też poprosić rodziców, aby trochę „pozabawiali” je przed sesją. Tak z godzinę przed zdjęciami powinno być aktywne.

Kolejna sprawa to pora dnia, kiedy odbywa się sesja. Wybierz czas, kiedy jest dobre światło. Co znaczy dobre światło? Ma być jasno, ale słońce nie ma bezpośrednio padać przez okno na noworodka czy na nasze tło. Zimą sprawa jest prosta, zaczynamy o godzinie 10-11, bo sesja może trochę potrwać, a już o 14 może się zacząć robić szaro.

Skoro już mowa o oknie. Najlepsze do takiej sesji są duże szklane drzwi tarasowe lub okno do samej podłogi. Ewentualnie duże okna po prostu. Stawiamy na naturalne światło. Jeśli musisz doświetlić sobie lampą (zakładam, że nie masz profesjonalnego oświetlenia typu softbox), to w żadnym wypadku nie korzystaj z lampy wbudowanej, a tę dodatkową skieruj na sufit, białą ścianę lub białą stronę blendy.

Na czym ułożyć dziecko? Nie zaczynaj od trudnych rekwizytów typu łóżeczko dla lalek czy miska. Najłatwiej będzie zacząć po prostu od zwykłego łóżka. Kiedy pojechaliśmy z całą rodziną zobaczyć małą, 10-dniową Rozalię niestety już spała, bo spóźniliśmy się i była już zmęczona zabawianiem. Bałam się, co będzie dalej z sesji, więc położyłam ją na łóżku ubraną. To mogły być jedyne ujęcia z tego dnia. Na szczęście okazało się, że Rozalka ma dzień na spanie i później udało się jej znowu głęboko zasnąć, ale ujęcia na łóżku wyszły całkiem przyzwoicie. Pod narzutę włożyłam poduszkę do karmienia, żeby móc ładnie ułożyć malutką. Na narzucie leży już tylko w celach dekoracyjnych kocyk, którzy pokazywałam wam tu: klik.

DSC_3347DSC_3343 DSC_3336 DSC_3354

Pewnie zauważyliście, że zrobiłam kilka ujęć podobnej pozycji, ale każda z innej perspektywy. To jest bardzo ważne. Podczas takiej sesji trzeba działać szybko i niektórych rzeczy możesz teraz „nie widzieć”, a zobaczysz je dopiero na ekranie swojego monitora. Nie będziesz żałowała, że „kurczę, szkoda, że nie zrobiłam ujęcia z góry czy pod światło”.

Korzystaj z kilku akcesoriów i rekwizytów, żeby sesja nie była nudna. Mi osobiście największą trudność sprawia nałożenie czapeczki czy opaski, bo dziecko szybko się wtedy wybudza. Małe urozmaicenia udało mi się jednak sfotografować.

DSC_3361 DSC_3388_2

Co do ułożenia dziecka – najładniej chyba wychodzą takie zdjęcia, gdy noworodek leży na brzuszku. Można mu wtedy wsunąć rączkę pod policzek, tak że się tam ładnie trzyma. Poza tym sam policzek wygląda wtedy rozkosznie. Można też spróbować położyć dziecko na boku. Pozycja na pleckach jest nieco trudniejsza i nie taka wdzięczna.

DSC_3429

Jak już masz kilka ujęć wykonanych na łóżku lub na poduchach typu bean-bag i widzisz, że noworodek nadal ładnie śpi, spróbuj z czymś trudniejszym. Oczywiście trzeba to sobie wcześniej przygotować i zorganizować do tego tło. Moje tło jest winylowe i wygląda jak tapeta. Tło winylowe wykorzystałam też podczas sesji roczkowej Wronka –> klik. Tło trzeba mieć na czym powiesić. Ja mam to tego celu statywy (zobacz ostatnie zdjęcie), ale myślę, że metodą „chałupniczą” też by się coś wymyśliło.

Do dużej metalowej miski włożyłam poduszkę do karmienia, wyłożyłam wełnianą wyściółkę oraz ten cudny kocyk i położyłyśmy śpiącą Rozalkę, prosto z karmienia, na boczku. Podłoga w domu jej rodziców jest ładna, drewniana, więc tę sprawę miałam rozwiązaną. Tła winylowe mogą też mieć swoją podłogę, można taką zamówić. Na Allegro jest chyba duży wybór takich teł.

DSC_3481

Mała modelka spała w najlepsze, a w tym samym pomieszczeniu bawiła się czwórka dzieci (!). Rodzeństwo Rozalii i moje Wronki. Myślę, że ten delikatny hałas działał na nią jak biały szum. Na dowód zobaczcie filmik na naszym Instagramie –> klik. Zaczęła się wybudzać dopiero, jak zaczęłam zakładać jej czapeczkę…

DSC_3522

Na koniec mały backstage:

IMG_0643_2

Inne wpisy ze zdjęciami noworodkowymi znajdziecie klikając w poniższe linki:

„Kim jest Wronek”

„Sesja noworodkowa – jak zrobić, żeby się udało”

„Kilka ujęć z sesji noworodkowej Niny”