Jeśli chcecie zrobić coś z pomysłem, trochę się napracować, włożyć w tę pracę serce, żeby potem odczuć rozczarowanie, bo dziecku i tak nie będzie smakowało, to postępujcie zgodnie z przepisem na „Krem ze śliwek z kaszą jaglaną„.

suszone śliwki dla niemowlaka

Potrzebujemy:

  • 6 suszonych śliwek
  • ok. 100 ml wrzątku
  • ok. 50 g kaszy jaglanej
  • ok. 300 ml wody do gotowania kaszy
  • blender (ja używam ręcznego)

kasza jaglana

Co robimy:

  • zalewamy śliwki wrzątkiem i pozostawiamy na ok. godzinę (wszystko jest „około”, bo ja to wszystko tak na oko robiłam)
  • w garneczku gotujemy kaszę jaglaną, musi się długo gotować, żeby była miękka i łatwa do zblendowania (ok. :) 20-25 minut)
  • przekładamy śliwki (bez wody) do garneczka z kaszą i blendujemy (lub jak kto woli – miksujemy). Blendujemy bardzo długo i dokładnie, żeby wyszedł krem bez grudek, bowiem deser serwujemy półroczniakowi i z grudkami może sobie jeszcze nie poradzić, tym bardziej, że zębów nie ma
  • (śliwki pewnie można też z tą kaszą ugotować, ale na to wpadłam dopiero teraz)
  • w trakcie przygotowywania deseru (koniecznie) myślimy o tym, jak dobry ten deser będzie dla dziecka i o tym, że kasza jaglana to „królowa kasz” i w ogóle najlepsze, co możemy dziecku podać. Wyobrażamy sobie również, jak dziecku bardzo będzie smakować i jak będzie wołało o jeszcze.
  • potrzebną ilość nakładamy do miseczki, a resztę w szczelnym pojemniku chowamy w lodówce.

Jak możecie się domyślić, Wronkowi nie przypadło to do gustu i na nic się zdały moje dobre chęci :) Pozostaje jedynie dojeść po dziecku lub, jeśli nam nie smakuje, wyrzucić.

Powodzenia!

PS. Kaszę jaglaną dostaniecie w sklepie ze zdrową żywnością, w markecie w dziale ze zdrową żywnością lub w dziale z kaszą/ryżem/makaronem.

PS 2: Jeśli mimo tejże antyreklamy zdecydujecie się na przyrządzenie „Kremu”, dajcie znać jaką minę miała wasza pociecha po skonsumowaniu trzeciej łyżeczki.