Mój niezawodny aparat zawiódł mnie tego dnia dwukrotnie… Właściwie nie do końca była to wina aparatu, ale po kolei.

Był piątkowy wieczór. Jak zwykle zostawiłam sobie ładowanie baterii aparatu na ostatnią chwilę i tylko Bogu dziękowałam, że nie był to żaden ślub ani ważna sesja zdjęciowa, a spotkanie blogerek (na którym mogłam liczyć na zdjęcia od fotografki Patrycji). Podłączam baterię do ładowarki a tu zonk. Lampka się nie świeci. Może się przepaliła? Zostawiłam baterię na chwilę, ale po czasie ani ładowarka nie była ciepła, ani bateria nawet trochę podładowana. Rozkładam ładowarkę na części i okazuje się, że w środku jest trochę dziwnej mazi nieznanego pochodzenia. Cóż, nigdy nie myślałam, że ładowarkę można zepsuć, ale mojemu synowi się to udało.

Rano wsiadamy w samochód, jedziemy do sklepu Nikon, ale ładowarek nie mają. Sprzedawca był jednak bardzo miły i zaproponował, że może mi naładować akumulator, jeśli mu go zostawię na 2-3 godzinki. Udało się, odbieram baterię i jadę spóźniona na spotkanie. Pomijam fakt, że przyjechały na nie blogerki z odległych miast, jak np. z Olsztyna albo Poznania i się nie spóźniły, a ja miałam do Park Hotelu niecałe 5 km… Ale tak to chyba już jest.

Niestety to nie był koniec przygód. Na miejscu szybko się okazało, że jedyny obiektyw, który ze sobą wzięłam (mój ukochany 50 mm 1,4/f) był również zepsuty. Ostrość zatrzymała się na jednej ogniskowej i ani drgnie, nawet na manualu. Na zdjęciu poniżej Patrycja uchwyciła właśnie moment mojej konsternacji, rozczarowania i smutku…

IS_DSC_5701

Ale ale – obiektyw to tylko przedmiot. Można naprawić lub uzbierać na nowy. Macierzyństwo chyba zmieniło mnie pod tym kątem, że już się tak nie obawiam o dobra materialne. Na pewno bardziej bym się przejmowała przed sezonem ślubnym, ale teraz jakoś szybko się z tym faktem pogodziłam. Jedno jest pewne – winny tym razem nie jest Wronek, bo mój aparat (ten, którego obecnie używam) jest jedną z nielicznych rzeczy, którymi nie pozwalam mu się bawić. No chyba, że na moich kolanach, ale nie ma szans, by zepsuł w ten sposób cokolwiek.

Reszta spotkania przebiegła w miłej atmosferze, z pysznym jedzonkiem i w doborowym towarzystwie innych blogujących mam (i nie tylko).

IS_DSC_5738 (1)IS_DSC_5671

Po tych oczach widać, żem w ciąży…:

IS_DSC_5693 IS_DSC_5723

Pod koniec Blogowego Wow przyjechał po mnie Marcin. Chłopaki przywieźli mi inny obiektyw i mogłam zrobić chociaż kilka zdjęć bawiącego się w pokoju zabaw Wronka. Od maja bardzo się rozwinął i widać było, że już lepiej wie jak się bawić w basenie z kulkami. Chyba przyszedł czas, kiedy i my możemy się wybrać w miejsce zabaw z podobnymi atrakcjami, więc kuleczki dopisuję do naszych planów na kolejny weekend.

DSC_0730DSC_0742 output_tKOqLc DSC_0728 DSC_0745

Jeśli chcecie podejrzeć relacje ze spotkania na innych blogach, to poniżej załączam listę wszystkich uczestniczek:

Sisters 92 : Paulina Kwiatkowska i Recenzje Kiti || Czym zająć malucha || Yosoymorena || Dzień dobry Pani || Mamala || Pod napięciem || Birginsen || Skrawki moich myśli || Szyszunie || Oczami Mamy || Mama mniej zapracowana || Porady-mamy || Tak nieidealni || (Nie)Polka || Świat wokół Tosi || Tomi Tobi|| Efcia || Rodzinka z innego świata || Słoik pełen magii || Detynkowo || Mama Janka ||  Nianioborntobewild || Oholala

*  *  *

Ze spotkania wyszłam wzbogacona o cenne rozmowy i kontakt z innymi blogerkami, ale również o torbę z prezentami od sponsorów, a w niej:

Torba na zakupy i dwie książki od Wydawnictwa Nasza Księgarnia:

DSC_1138

Numer czasopisma Gaga:

DSC_1139

Słodkie krówki od WerkArt i przypinkę od przypinki.pl:

DSC_1153

Książka od Wydawnictwa Znak, stópka jako bonus:

DSC_1152

Zestaw naturalnych kosmetyków od White Flower’s:

DSC_1150

Książki „A to historia” i „To się nie mieści w głowie” od Wydawnictwa Literatura:

DSC_1149DSC_1147

Płyta DVD z „miffy” od strefabajek.pl:

DSC_1148

Zestaw kosmetyków od Pills-Rank:

DSC_1146

Zestaw kosmetyków Oillan:

DSC_1143

Karta podarunkowa ToysRus:

DSC_1142

Książka Hektor od Wydawnictwa M:

DSC_1140

Na następne spotkanie nie jadę, bo pewnie będę w tym czasie… rodzić. Ale na kolejne? Kto wie :)