Foldery się mnożą. Ledwo co „Sierpień 2015” zakładałam, a tu już zaraz wrzesień się skończy. Nie wierzę, jak ten czas przy dwójce dzieci pędzi… Nie tylko miesiące, ale i lata zaczynają się naliczać jakby szybciej niż wcześniej. W końcu udało mi się rok 2014 uporządkować, zdjęcia powywoływać, fotoksiążkę zamówić, a tu zaraz przecież trzeba będzie 2015 wspominać!

I za nic nie potrafię tego czasu upływającego uprosić, by troszkę zwolnił… By troszkę dał odsapnąć między kolejnymi tygodniami.

No nie da się.

Więc tak patrzę na te zdjęcia z nowego albumu, który już taki nowy nie jest. Patrzę i główna myśl, jaka mi głowę zaprząta to – jak ja mogłam żyć bez tej najmniejszej iskierki naszej radosnej?

DSC_0782 DSC_0806

A Wronek pokazywał na każdym zdjęciu na siebie i twierdził, że to jest Nina :D

DSC_0257 DSC_0274-2 DSC_0283 DSC_0404

DSC_0286 DSC_0359 DSC_0331 DSC_0790 DSC_0786-2 DSC_0815

Fotoksiążkę zaprojektowałam na stronie Printu.pl za pomocą gotowego szablonu – wykorzystałam szablon o nazwie „Ślubny minimalizm

* * *

A jak tam u was z tymi sprawami? Macie już zdjęcia z roku 2014 wydrukowane? Drukujecie je w ogóle? W jakiej formie?