Cudowny to czas, kiedy pokój dziecięcy zaczyna w końcu spełniać swoje zadanie. Kiedy dzieci w końcu potrafią zająć się zabawkami, a mama ma chwilę oddechu.

Nie będę Wam mydlić oczu, że zawsze tak to u nas wygląda jak udało się uchwycić na zdjęciach, ale serio zdarza się coraz częściej. Nasz salon coraz rzadziej przypomina zabawkowe pobojowisko i nasza rzeczywistość powoli wraca do ładu. To jest piękne.

Nie dzieje się jednak samo. Dzieci muszą lubić swój pokój, żeby chcieć w nim przebywać. Myślę, że samodzielnej zabawie w pokoju sprzyjają też określone warunki.

Po pierwsze – rodzeństwo. W sumie to nie wiem jak to jest, gdy dziecko dorasta bez brata lub siostry, ale myślę, że posiadanie rodzeństwa w zbliżonym wieku sprzyja tej kwestii. Zresztą już po Nince widzę, że częściej bawi się sama, mając towarzystwo Wronka obok, niż gdy Wronek był w jej wieku. On ciągle potrzebował, bym była gdzieś blisko.

Po drugie, mama nie może w tym czasie nic nie robić. Dzieci rodzą się z wbudowanym ukrytym radarem, który każe im chcieć coś od mamy, gdy ta zdąży usiąść na krześle choćby jednym półdupkiem. Zgadzacie się ze mną? Mamy ten biały fotel w pokoiku i jak tylko usiądę, zaraz któreś wspina mi się na kolana. Radar ten potrafi wychwytywać sygnał nawet zza ściany, jeśli siadam przed laptopem. Dlatego, gdy Nina nie ma drzemki, to jest mój czas na wykonywanie różnych obowiązków w domu. Jak wieszam pranie, układam zabawki, sprzątam czy po prostu kręcę się po domu łatwiej dzieciom skupić się na zabawie.

Po trzecie biurko. Najpierw mieliśmy TO, a później mieliśmy się przeprowadzać i je sprzedałam. Ostatecznie się nie przeprowadziliśmy i doskwierał mi brak biureczka w pokoju dzieci. Kupiłam TO, które wraz z krzesełkiem Tripp Trapp stanowią idealny zestaw. Wronek lubi sobie przy nim coś dłubać. Rysuje, bawi się ciastoliną, buduje z klocków Lego. A ja czuję tę przyjemną ulgę.

Nie byłoby jednak samodzielnej zabawy, gdyby nie było w pokoju żadnych zabawek (choć podobno i to nie powstrzymałoby kreatywności dzieci), dlatego na zdjęciach i filmiku zobaczycie kilka wyjątkowych zabawek, którymi dzieci się bawią. Może coś Was zainspiruje na zbliżający się Dzień Dziecka!

DSC_4447 DSC_4446 DSC_4419 DSC_4435 DSC_4438 DSC_4426 DSC_4422 DSC_4539 DSC_4532 DSC_4524 DSC_4515 DSC_4506 DSC_4496 DSC_4412 DSC_4402 DSC_4405 DSC_4409 DSC_4399 DSC_4395 DSC_4391 DSC_4488 DSC_4510 DSC_4486 DSC_4548 DSC_4509 DSC_4565 DSC_4480

Żebyście mogli łatwo wszystko znaleźć sobie w sieci, podaję przydatne linki:

Na początek piękny mebel, którym rozpoczynam kolekcję myszek Maileg. Drewniany domek dla myszek pochodzi z tego sklepu –> KLIK Jeśli zdecydujecie się na zakup w tym sklepie, to na hasło „wronki” dostaniecie rabat w wysokości 10% ;) (ważny do 1 czerwca włącznie)

Komplet myszek Maileg Mama i Tata znajdziecie TUTAJ – to jest początek mojej kolekcji, więc póki co jest skromna, ale na pewno z czasem dołączy też brat i siostra oraz kilka mebli. A później zobaczymy :)

Z Maileg jest też uroczy piesek –> KLIK

Szare poduszki supełkowe pochodzą STĄD Jeśli zdecydujecie się na zakup w tym sklepie, to na hasło „wronki” dostaniecie rabat w wysokości 10% ;) (ważny do 1 czerwca włącznie)

Dywanik z ulicą H&M Home –> KLIK

Płyta z muzyką chrześcijańską dla dzieci to „Czemu nie!?” Exodus 15

Papcie to Collegien z Muppetshop – napiszę o nich więcej innym razem, a znajdziecie je TUTAJ

Spinki w ramce i na głowie to Turlututu – jest teraz u nich promocja 20% do 26 maja ;)

Książka „Rok w lesie” to zdobycz z Lidla, jest w tym tygodniu w dobrej cenie.

Znikopis B.Toys –> KLIK

Straż pożarna Janod –> KLIK

Lalka MeToo –> KLIK

Chyba o niczym nie zapomniałam, ale jeśli jeszcze coś dojrzycie – pytajcie śmiało :)

* * *

No i wstawiam tu jeszcze filmik, który pewnie większość z Was zdążyła już zobaczyć na Facebooku: