W tym tygodniu odbyły się u mnie w mieście warsztaty z chustonoszenia. Spadły mi z nieba, bo akurat dostałam nosidełko ergonomiczne firmy „Tula” i nie byłam pewna, czy dobrze ją sobie poustawiałam, czy dobrze wkładam Wronka, no i najważniejsze, jak to jest z noszeniem w nosidle będąc w ciąży.

Samo nosidło też mi spadło z nieba, bo akurat się złożyło, że miałam w planach lot samolotem – sama z dzieckiem. Instagramowicze pewnie już widzieli migawkę z naszej podróży. Tak w ogóle to piszę do was z… Norwegii. Tula znacząco ułatwiła mi podróż, ale napiszę o tym innym razem.

Wracając do warsztatów. Była duża frekwencja na spotkaniu, co świadczy o dużym zainteresowaniu tematem. Byłam jedyną osobą z nosidełkiem. Wszystkie uczestniczki miały chusty tkane. W sumie się nie dziwię, bo z nosidełkiem nie ma wiele zachodu, z chustą trzeba się bardziej obyć i na pewno takie warsztaty to bardzo przydatna sprawa w nauce motania.

Dowiedziałam się od prowadzącej, że w moim stanie nosidełko z pasem biodrowym to nie jest najlepsze wyjście, mimo, że zapinam go pod brzuchem. Faktycznie lekko uciska mnie ten pas w podbrzuszu. Noszenie Wronka ograniczam jednak do koniecznego minimum. Aż nie mogę się doczekać, kiedy nie będę już w ciąży i będę mogła sobie normalnie na brzuchu zapiąć pas i przejść się z Wronkiem na spacer. A nasza mała Wronka pewnie będzie chętnie spała w tym czasie w wózku, przynajmniej na początku.

Wronek poznał na warsztatach rówieśnika, urodzonego nawet w tym samym miesiącu co on. Chłopaki byli nawet podobnie ubrani. Jego mama też wypróbowała naszą Tulę i była zadowolona. Przy takich starszakach jest to świetne rozwiązanie, szczególnie jeśli wcześniej nie znali oni chusty.

Chustonoszenie jednak to dla mnie coś więcej niż tylko sposób noszenia dziecka, to styl życia. A ja lubię mieszać różne style i akurat chusty mnie jakoś szczególnie nie pociągają. Tzn. podoba mi się to u innych bardzo. To chyba tak jak z ubraniami – coś może mi się bardzo podobać, ale sama tego nie noszę, bo mi nie pasuje albo nie jest dla mnie wygodne.

DSC_1267 DSC_1262 DSC_1260DSC_1263 DSC_1273 DSC_1269DSC_1274

Za to takie nosidełka zdecydowania do mnie trafiają i jest to świetna alternatywa dla osób, które chcą (częściej lub rzadziej) nosić swoje dzieci, ale niekoniecznie w chuście. Nosidło jest dobre dla osób leniwych, pospiesznych lub po prostu wygodnych. Dlatego je wybrałam :)

DSC_1280

Osobiście mogę polecić nosidełka ze sklepu kidstyle.pl. Znajdziecie w nim jedynie sprawdzone nosidła ergonomiczne o odpowiednio szerokim panelu, który podtrzymuje dziecko w podobny sposób jak chusta. Dziecko nie wisi w nim na samym „kroczu”, a wygodnie siedzi. Jego pozycja oraz bliskość z rodzicem powodują, że nie ma obciążonej miednicy, ani kręgosłupa. Pas biodrowy i naramienne zaś pomagają rozłożyć jego ciężar w taki sposób, że nawet ciężarnej jest dużo lżej niż by miała nieść takiego klopsa, jakim jest Wronek, na rękach ;)

DSC_1287