To nie jest typowy dla mojego bloga wpis, ale chodzi mi po głowie jego idea od jakiegoś czasu. Do jego napisania natchnęły mnie komentarze i notki poczynione przez różne blogerki na temat innych blogerek i innych blogów parentingowych. Były to raczej negatywne komentarze, niosące negatywne, krytykanckie przesłanie.

Nie dotyczy to jednej konkretnej sytuacji, ale wielu malutkich uwag, które niby niewinnie gdzieś pomiędzy zdaniami się znalazły na blogach czy na fanpage’ach, a jednak przykuły moją uwagę i sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać nad tym… po co?

Bo ja lubię różne blogi. Jak mam czas – zaglądam . Jak mnie coś nie interesuje, omijam.

Lubię takie blogi, które przekazują rzetelną wiedzę ekspercką w konkretnych dziedzinach, bo dzięki nim mogę się edukować i to niekoniecznie z czasopism dla mam, ale od mądrych kobiet, które z pasją zgłębiają tematy, które je interesują (Hafija, Mataja). Lubię też takie, które może niekoniecznie lub rzadko publikują wpisy edukujące ich czytelników, ale skupiają się na gadżetach. Czasami właśnie tego szukam, chcę się zainspirować, poszukać nowych sprawdzonych zabawek, książek dla Wronka.

Lubię blogi, które skrzętnie chronią wizerunek dziecka, bo można się z nich wiele dowiedzieć o autorce oraz nie skupiać się tylko na tym dziecku. Lubię też takie, które pokazują dziecko prawie jak mini-gwiazdę, bo sprawiają, że patrzę na ubranka i gadżety w realnych sytuacjach, gdzie dziecko je wykorzystuje. Doskonale pamiętam swój pierwszy przeczytany wpis na blogu Makóweczki.pl. To był wyjazd Marleny i jej syna Maksa do Londynu. Zdjęcia z londyńskich ulic, z angielskiego hotelu, ubranka dziecięce, które wtedy były dla mnie zupełnie nowe. Maczek wyglądał jak mała gwiazda, a ze zdjęć biła pozytywna energia. To wszystko sprawiło, że chciałam podglądać ich światek w kolejnych wpisach i zaglądam regularnie.

Uwielbiam blogi, na których nad tekstem dominują piękne zdjęcia. Podobno obraz mówi więcej niż tysiąc słów. Zgodzi się z tym każdy, kto chociaż raz zajrzał na Mammamiję. Ale uwielbiam też blogi, w których można się zaczytać niczym w dobrej książce (np. Potwory wózkowe).

Czasami lubię zaglądać na blogi, które odrobinę koloryzują rzeczywistość. Przedstawiają macierzyństwo głównie z pozytywnej strony (np. Kantorek Katjuszki). Nie dołuje mnie oglądanie, że ktoś ma lepszy ode mnie dzień – wręcz przeciwnie! Przenoszę się wtedy w ten kolorowy świat, zarażam się optymizmem i pragnę wprowadzać zmiany w swojej własnej codzienności. Czasami lubię też uśmiać się i spłakać jednocześnie przy wpisach tak realnych, prawdziwych i dosadnych, że mam wrażenie, że ktoś je pisał na podstawie moich własnych, czasami przykrych doświadczeń (FlowMummy).

Cenię sobie blogi, które publikują wpisy regularnie. Mam wtedy pewność, że jak po kilku dniach zajrzę, będzie tam na mnie czekała kolejna, ciekawa notka (np. Tekstualna). Ale doceniam też blogi, na których dostanę coś nowego rzadko, ale z pewnością będzie to przemyślana i dopracowana treść (MommyDraws, Lena&Kuba).

Lubię blogi idealne pod względem stylistycznym i językowym. Przyjemnie się je czyta. Ale nie przeszkadza mi, jeśli autorka czasami poczyni jakąś gafę, bo czytając widać, że pisze z serca i to się w danym momencie liczy (Aguś, buziaki :* ).

Lubię blogi, które pokazują tylko ekologiczne lub nietypowe, drogie zabawki i akcesoria, bo mogę zobaczyć coś, co raczej nie zagości w moim domu i nacieszyć tym oczy. Lubię też takie, które nie wstydzą się pokazać plastikowych, zwykłych zabawek. Z przyjemnością oglądam dizajnerskie ubranka w akcji, ale też te dostępne w sieciówkach i marketach, dostępne dla przeciętnego Polaka. Nie mam nic przeciwko opisywaniu na blogach parentingowych „kupek, zupek” i rozwoju dziecka krok po kroku, bo to dotyczy każdej z nas, ale też z chęcią poczytam o ciekawszych aspektach macierzyństwa…

Generalnie – dużo by wymieniać. Niech każdy znajdzie coś dla siebie. Jak się coś nie podoba, nie trzeba tego czytać. Tylko po co to publicznie komentować? Kłody pod nogi podkładać? Rzucać cień na dany rodzaj blogów? Każda z nas wkłada w swojego bloga mnóstwo pracy. Szanujmy to i skupmy się na swoich pomysłach i swoich czytelnikach.

Takie moje przemyślenia.

Jeśli chcecie jakiś blog polecić, w danej kategorii lub bez jej określania – proszę bardzo. Dzisiaj jest na to miejsce i czas :)

PS. Ikona wpisu pochodzi z bloga Parentingowy.com