Tej zimy pogoda jest dla niektórych bardzo łaskawa. Dla niektórych, ale nie dla dzieci. Wronek dostał na święta sanki i dopiero dzisiaj miał okazję je przetestować na jakiejś konkretnej warstwie śniegu. Po 6 tygodniach od początku zimy!

Zwykle bym się cieszyła, bo uwielbiam zimy, których nie ma – temperaturę utrzymującą się na plusie, brak śniegu, lodu i mrozu. Coś czuję jednak, że właśnie się u mnie ta preferencja zmieniła na najbliższe kilka lat, kiedy to radość moich dzieci z białego puchu będzie dla mnie ważniejsza.

Tak czy inaczej dobrze przewidzieliśmy pogodę na tę zimę, bo nie kupiliśmy żadnego sensownego kombinezonu dla małego. Dostaliśmy jakiś przechodzony, który na te kilka wypadów na sanki będzie idealny. Ze względu na mój stan i tak nie wypuszczam się z Wroniem na dalsze spacery, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że słusznie na tym zaoszczędziliśmy.

Dobra, koniec lania wody, bo to jest wpis do popatrzenia, a nie do czytania ;)

DSC_3355DSC_3366 DSC_3365 DSC_3374 DSC_3364 DSC_3347

kombinezon zimowy no name | buty Bartek | czapka i szalik Mamas&Papas