Nawet nie wiem, kiedy to się stało. Zaczęło się od różowej skarpetki, w której ta mała nóżka wyglądała jakoś tak… bardziej uroczo. No i dalej potoczyło się samo. Pudrowy róż – numer jeden z wszystkich różów. Brudny róż – numer dwa. I wściekły róż też się czasem wkradnie.

A miało nie być różu! Miało być ubieranie w najlepsze ciuszki po braciszku. Miało być rozglądanie się na dziale chłopięcym. Miała się wyróżniać. A tymczasem… sama zaczęłam coraz częściej wybierać różowe dodatki dla siebie. Sama nie wiem, co ten kolor w sobie ma, ale przeprosiłam się z nim i zostaje z nami na dłużej.

DSC_3539 DSC_3538 DSC_3549 DSC_3544 DSC_3536 DSC_3663 DSC_3528

legginsy Zara | body Cubus (po braciszku) | buciki Titot | sweterek GAP | czapka Ooch

metkowiec na pałąk – Zazzu | kocyk we wózku Pink no more | torba Morini

A jak to jest u Was z tym różem?