No dobra, powiedzmy sobie szczerze słowo stylizacja mało się ma do tego, co mam na sobie. Zawsze lubiłam swobodę i prostotę. Elegancki, szykowny strój wchodzi u mnie w grę jedynie na rodzinne imprezy, święta, uroczystości w mojej pracy (w przedszkolu) i kilka innych szczególnych okazji. A tak na co dzień, nawet do kościoła, królują u mnie dżinsy i góra w stylu basic. Czasami jakieś dodatki. Ja już się taka urodziłam i pewnie nawet jako staruszka będę chodzić w dżinsach.

DSC_3417

bluza mamatu | dżinsy Cross (TKMaxx) | buty Nike | apaszka KappAhl | okulary: nie wiem

Odkąd zostałam matką karmicielką wygoda jest dla mnie tym bardziej istotna. Bywają bowiem sytuacje, że trzeba dziecię nakarmić publicznie. No, może nie na centralnej ławce w centrum handlowym, a gdzieś na uboczu, żeby mimo wszystko było dyskretnie. Zdarza się jednak, że jest to miejsce gdzie poniekąd kręcą się ludzie. Nie wiem jak wy, ale ja nie jestem z tych co cyca wyjmują wszędzie i nie jest mi wszystko jedno, czy ktoś obcy go ogląda w pełnej okazałości.

W domu nie ma problemu – bluzka do góry i podłączamy pijawkę do wodopoju. Jednak poza domem to już nie jest takie łatwe, bo brzucha też pokazywać mi się nie widzi! Z kolei rozpinane koszulki owszem są wygodne, ale wtedy pogłębiamy swój dekolt niemal do pępka na czas karmienia. Wymyśliłam więc genialne rozwiązanie. Najnowszy twór marki „mamatu” – bluza do karmienia na dwa zamki + koszulka pod spodem, którą podnosimy pod bluzą do góry. O tak:

DSC_3276

Widać coś?

Nie widać. I o to chodzi :) A karmię tu naprawdę. Do zdjęcia i na chwilę, ale wierzcie mi na słowo, że karmię. Z resztą nawet mnie dziabąg zdążył przez tę chwilę ugryźć!

DSC_3271_2

Bluza jest fantastyczna. Zamki są bardzo praktyczne i stylowe. Jest idealnie długa. Jakość! Wykonana z mięsistej, grubej dzianiny dresowej, milutkiej od wewnątrz. Kaptur wyściełany jaśniejszym dresem, bardzo miłym w dotyku. Również kieszenie są dla mnie plusem, bo potrzebuję miejsca, gdzie mogę schować smoczek czy nosić komórkę, gdy gadam z mężem przez słuchawki. Rozmiarowo raczej mniejsza niż się spodziewałam, ale to dobrze, bo zamierzam zrzucić jeszcze kilka kg. Jeśli jednak chcecie mieć bluzę w stylu Amerykanek z Minnesoty to bierzcie o 2 rozmiary za dużą! Ja mam na sobie L. Na stronie są różne kolory, sprawdźcie sobie.

DSC_3483 DSC_3488 DSC_3411_2 DSC_3396 DSC_3502 DSC_3494 DSC_3387_2 DSC_3324 DSC_3305 DSC_3302 DSC_3289 DSC_3238DSC_3266 DSC_3261

DSC_3526

Tata Wronka też ma bluzę w tym odcieniu. Musimy zadbać w ten weekend o jakieś rodzinne zdjęcie. Jeśli się uda, pokażę na Facebooku ;)