Jesteś w ciąży po raz pierwszy i chcesz wiedzieć wszystko na temat bycia mamą. Przeglądasz czasopisma dla mam, czytasz poradniki, zapisujesz się na forum „czerwcóweczki” i nie możesz się doczekać, kiedy dowiesz się jak to jest. Są jednak rzeczy, o których tak naprawdę przekonasz się dopiero na własnej skórze…

1. Poród boli.

Ja wiem, ja wiem. Nie chcesz o tym słuchać, nie chcesz się nastawiać. Oglądasz tylko te amerykańskie porody na YouTubie, gdzie kobieta rodzi swoje trzecie dziecko w dmuchanym basenie i wszystko wygląda, jakby to nawet przyjemne było… Nie jest. I lepiej, żebyś to wiedziała. Zamiast nastawiać się na lekki, przyjemny poród przygotuj się, że trzeba będzie zacisnąć zęby i poznaj różne techniki radzenia sobie z bólem. Ja byłam zła na wszystkich, że mi mówili „ale to to ci dopiero opowiem po porodzie…”.

Poród siłami natury boli tak, jak byś miała zaraz umrzeć. Przy każdym kolejnym skurczu błagasz o cesarskie cięcie. A to dopiero przy 5 centymetrach rozwarcia. Jak tu do 10 wytrwać? Wychodzisz z siebie i odchodzisz od zmysłów. Nie wierzysz, że to się kiedyś skończy, ale marzysz o tym. I w końcu rodzi się Ono i w jednej sekundzie cały ból porodowy odchodzi jak za pstryknięciem palcami. Zazwyczaj.

(to historia mojego pierwszego porodu, drugi miałam o niebo lżejszy i nawet miło go wspominam ;) )

2. Jak dobrze pójdzie to tylko przez pierwszą dobę po powrocie ze szpitala będziesz się zastanawiała „Po co mi to było?”

W gorszym układzie możesz trwać w tym stanie nawet miesiąc, a w skrajnych przypadkach będziesz o to pytać do końca życia. Pamiętam ten moment. Na początku była euforia, że jesteśmy w domu, że mamy dziecko, że ładnie noc przespało i tylko 2 razy obudziło się na karmienie, po czym pięknie zasnęło. A o poranku usiadłam w fotelu i zdałam sobie sprawę, że już nic nie będzie takie jak przedtem. Że przez najbliższych kilka miesięcy (co ja gadam – lat!) będę zaspakajała potrzeby i zachcianki tego małego człowieka, a moje własne zejdą na dalszy plan. Udało mi się szybko to zaakceptować, ale nie zawsze tak się dzieje.

3. Niemowlę wcale nie śpi jak niemowlę.

Nie śpi też jak dziecko. Ba! Nawet jak człowiek nie śpi! Noworodek to może jeszcze odsypia poród, ale dziecko kilkumiesięczne udowodni Ci, że niemowlę nie śpi. Niemowlę się ładuje. I czasami wystarczy mu 15 minut, kiedy ty liczyłaś na 2-godzinną drzemkę. Naopowiadali ci też, że maluszek potrzebuje 12 godzin snu w nocy? Hmmm… A wspomnieli, że w tym wliczona jest przerwa? Albo dwie, albo 5? Zależy jaki typ się trafi.

4. Niemowlę tak naprawdę nie potrzebuje zabawek

Ty chcesz sobie ułatwić, a dziecku uatrakcyjnić życie, a tymczasem taka Ninka bawiła się ostatnio… paczką chusteczek (ze świnką Peppą, może to o to chodzi!) przez jakieś pół godziny. Miętosiła w rączkach, gryzła je, chwytała w zęby i raczkowała z nimi po całym domu. Po chusteczkach wprawdzie nic nie zostało (oprócz bałaganu), ale ja się pytam – to na co nam te wszystkie zabawki, skoro paczka chusteczek, etui na dokumenty, pęk kluczy czy pasek od torebki zajmuje ją dłużej niż wszystkie zabawki razem wzięte?

5. Pierwszy rok wcale nie jest najtrudniejszy

Wszyscy mi mówili, że pierwszy rok będzie najtrudniejszy, że nie będę się wysypiać itd., itp… Tymczasem nikt mnie nie ostrzegł, co mnie czeka później, że to ten drugi rok życia jest najbardziej hardcorowy. Na początku przecież dziecko leży/siedzi tam, gdzie je zostawiłaś, nie chodzi za Tobą do łazienki, zajmie się byle paczką chusteczek, można z nim wyjść na spacer i nawet we wózku posiedzi, a na zakupach wcale nie woła o wszystkie słodycze świata tylko zalotnie uśmiecha się do tej starszej pani, która zaraz zwróci ci uwagę, że dziecko jest zbyt lekko ubrane.

A po roku? Biegnie to małe bez zastanowienia we wszystkie strony świata naraz. W miejscu nie usiedzi. Na zakupy nie zabierzesz, na wakacje nie pojedziesz… A na koniec drugi rok życia dziecka prawdopodobnie zostanie uwieńczony „buntem dwulatka”. Całą energię z ciebie wyssie! I ochotę na więcej dzieci również. Ja już wtedy byłam w ciąży, więc wyboru nie miałam, na szczęście.

Z pewnością ten punkt nie będzie dotyczył wszystkich, bo jeśli twój noworodek ma kolki, nie chce smoczka, nie lubi wózka ani samochodu i ciągle chce na ręce dopóki nie stanie na nogi, a twoje pociążowe hormony szaleją nawet w pół roku po porodzie – to ok, na początku może być ciężej niż kiedykolwiek.

6. Będziesz miała dość zabawy z dzieckiem

Na początku to jest takie fascynujące, że to małe stworzonko, które z ciebie wyszło zaczyna coś kumać, że potrafi postawić klocek na klocku i wie, który przycisk wcisnąć. Klaszczesz z dumą i wrzucasz filmik na Facebooka. A później? Później marzysz, żeby twój dwuipółlatek znalazł sobie inną ofiarę, której wręczy zabawkowy telefon i każe po raz setny już dzisiaj dzwonić po wóz strażacki, bo się pali po drugiej stronie góry zabawek… Dyskretnie mówisz mu, żeby poszedł do taty, że tata zadzwoni po straż, albo podsuwasz młodsze dziecko na zastępstwo. Niestety to nie działa na długo, bo tata tak fajnie po straż nie dzwoni, a młodsza siostra szybko zaślini telefon.

7. Będziesz za tym tęskniła.

I to szybciej niż myślisz… Na myśl o tym małym bobasku, który teraz nieco utrudnia ci codzienność, będziesz miała łzy w oczach. Na wspomnienie o tych czasach, kiedy siedziałaś w domu z małymi dziećmi zabawiając je całymi dniami powiesz na głos: „jaki to był piękny czas”…

I kto zrozumie matkę?

A0C_8003 (2)