Z takim niemowlakiem, jakim teraz jest Nina, lata się najlepiej! Mam porównanie z prawie 8-miesięczniakiem, roczniakiem i półtoraroczniakiem. To była zdecydowanie moja najłatwiejsza wyprawa z dzieckiem. Spokojnie można wybrać się w taką podróż w pojedynkę. Dziecko już siedzi, więc może spokojnie siedzieć ci na kolanach, kiedy musi być zapięte pasem, ale jeszcze nie jest na tyle ruchliwe, żeby nie móc tych dwóch godzin na tych kolanach wytrzymać.

Nie wiem jednak, czy byłabym aż tak optymistyczna, gdybym nie miała przy sobie kilku przydatnych gadżetów…

1. Nosidło ergonomiczne Tula

Tula absolutnie wygrywa na podróż samolotem z niemowlakiem i małym dzieckiem! Zarówno kręcąc się po lotnisku, czy też wchodząc i wychodząc z samolotu mam ręce wolne by wygodnie trzymać bagaż, podawać karty pokładowe, bilety itp. Do tego mam większe poczucie bezpieczeństwa, że Ninka mi nie spadnie, a w razie jakiegokolwiek wypadku mogłabym szybko reagować. Widziałam inne mamy, które męczyły się niosąc maluchy na rękach i jeszcze często trzymając za rękę drugie dziecko i naprawdę nie chciałabym się z nimi zamienić. Jeśli często zdarza się wam podróżować to nosidło powinno być na pierwszym miejscu listy zakupów. Ninka od niedawna siedzi i mam zamiar wyeksploatować naszą Tulę jak tylko się da :)

DSC_0057 DSC_0073

2. Torebka na akcesoria dziecięce

Leciałam samolotem linii Ryanair i od niedawna dopuszczają w niej podróżowanie z dodatkowym bagażem podręcznym (o wadze poniżej 5 kg) dedykowanym akcesoriom dziecięcym. Świetne rozwiązanie dla rodziców, bo wtedy mogę podręczną walizkę umieścić na półce nad głową i się nią nie przejmować, a wszystkie akcesoria – pieluszki, chusteczki, jedzenie, butelkę, ubranka – mam pod ręką. Zabrałam ze sobą nowiutką torbę Morini, bo oprócz tego, że jest wyjątkowo ładna i praktyczna, to można ją też przypiąć do wózka, więc poza tym, że pomagała w samolocie, to po prostu mogłam ją wygodnie zabierać ze sobą wszędzie. Widzieliście już filmik z tą torebką w roli głównej? Jeśli nie to klikamy tutaj ;) Wiem, że nie jest ona tania, ale wiadomo, że skórzane torebki kosztują. A tutaj znajdziecie większą wersję mojej torby.

DSC_0024_2 DSC_0009

3. Mleko i inne przekąski

Wiadomo, mleko mamy najlepsze. Na dodatek jest najwygodniejsze. Z mlekiem modyfikowanym jest o tyle problem, że nie można przejść przez odprawę z płynami o pojemności większej niż 100 ml, więc z ciepłą wodą może być problem, ale jeśli już ktoś karmi mieszanką, to dobrze jest sobie odmierzyć mleko w oddzielnym pojemniczku. Sprezentowałam bratowej w Anglii butelkę Twistshake, bo ona właśnie karmi w sposób mieszany i uznałam, że przyda jej się na różne wyjazdy. Posiada ona taką małą kratkę, która pomaga w dokładnym wymieszaniu proszku z wodą i ma właśnie taki pojemniczek na mleko w zestawie.

Nince z kolei zawsze biorę choć trochę wody na podróż. Przydaje się w momencie, gdy jest zniecierpliwiona podróżą i taką butelką z wodą po prostu się bawi. Dla starszego niemowlaka warto zabrać też inne przekąski, które go zajmą, zaspokoją głód i odwrócą uwagę od dłużącej się podróży.

DSC_0103 DSC_0112

4. Bluzka do karmienia

Prawie 2 lata temu leciałam z Wronkiem w bluzie do karmienia Mamatu. Fajna sprawa, ale jednak zamki nie zapewniają idealnej wygody i dyskrecji. Teraz leciałam w bluzce od Coolmama i karmienie było mega wygodne! Ja mam tak, że naprawdę cenię sobie dyskrecję. Moje piersi są do oglądania przede wszystkim dla mnie, mojego męża i moich dzieci (do pewnego wieku) i tutaj ta bluzka zapewniła mi maksymalną dyskrecję i swobodę. Dodatkowo nie trzeba nic odpinać, więc jak dziecku włączy się syrena to można szybko działać. Bardzo bardzo polecam!

coolmama

5. Wózek z fotelikiem

Nie mam zdjęcia, ale to jest taka piąta rzecz, która bardzo się przydała. Wózek odprawiłam już na samym początku i nie musiałam o nim pamiętać podczas podróży. Na miejscu fotelik przydał się, bo mój brat, który nas gościł nie musiał pożyczać go od nikogo dla nas. W połączeniu ze stelażem stanowił po prostu wózek na spacery z bratową. Na te kilka dni jest to rozwiązanie idealne i najwygodniejsze. Do tego był to nasz pierwszy wózek, który już nie jest pierwszej nowości i nie było go aż tak żal zabierać do samolotu.

Jeśli chcecie zobaczyć, jakie inne przedmioty przydają się w takiej podróży, to zobaczcie mój wpis sprzed ponad 1,5 roku – o TUTAJ ;)