Nie nie, nie będzie to wpis o tym, że drugie dziecko to przecież tyle radości, że po prostu musisz je sobie zrobić. Moje powody są czysto praktyczne.

1. Schudniesz!

Nie to, że karmię. Nie to, że energiczny dwulatek. Ja po prostu nie mam czasu jeść! I chociaż staramy się siadać razem do posiłków, to zazwyczaj wszyscy są najedzeni poza mną. Tu podkarmiam Wronka, tam coś podaję mężowi, tu Ninę pobujam, a jedzenie stygnie.

DSC_0067-2

2. Nie będziesz się nudziła

I tutaj oburzą się mamy jedynaków, bo przecież one też się nie nudzą. Ja wiem, też miałam co robić przy jednym tylko Wronku. Ale zrozumiecie o czym mówię, jak już to drugie będziecie miały, serio ;) Wręcz, zapomnicie, co to jest nuda! Bo jest co robić caaały czas. Leżenie na słońcu ze szklanką mohito? To dla nudziarzy, ty masz ciekawsze zajęcia.

DSC_0044 (2)

3. Organizacja level expert

O tak, możesz to sobie wpisać do „cefałki”. Jesteś najlepiej zorganizowaną osobą jaką znasz. Wiesz, że musisz zrobić wszystko od razu i nie odkładać na potem, bo potem dojdą inne obowiązki. Kiedy masz chwilę wytchnienia chodzisz po domu i ogarniasz bałagan. Z dzieckiem na rękach potrafisz ugotować obiad. Opanowałaś do perfekcji usypianie dwójki dzieci naraz. W międzyczasie nadrabiasz Instagramy i wrzucasz tam zdjęcie swoich słodko śpiących bąbli. Kto inny tak potrafi? Tylko ty!

DSC_0047 (2)

4. Pieluchy

Po co „siedzieć” w pieluchach 2 lata, jak można 4? Albo i dłużej. Pampers taki fajny! Szukanie promocji, nowinki pieluszkowe, pieluchy wielorazowe. To cię kręci! A przerwa od pieluch jest dla słabych!

DSC_0063-2

5. Pizza!

Jeśli twój level expert w organizacji zawiedzie, bo np. jedno chore, a drugie ząbkuje, albo oboje naraz mają skok rozwojowy, masz pełne prawo skorzystać z koła ratunkowego pt. pizza. Lub inne jedzenie na telefon. Mąż protestuje? Pytanie: „Kochanie, a zamieniłbyś się ze mną?” rozwiązuje problem. Ostatnio zgraliśmy się ze znajomymi, którzy mają 3latka i roczną córeczkę. Okazało się, że im też często się zdarza zamawiać jedzenie. Nawet jeśli zjesz ją zimną, to przynajmniej nie będziesz musiała tego dnia gotować dla męża. Brzmi kusząco, prawda?

DSC_0055-2

To co? No nie daj się prosić! Same plusy przecież :)