Tydzień temu pojechaliśmy całą rodziną na targi do Poznania. To były pierwsze targi w tematyce „dzieciowej”, na jakich byłam i nie ukrywam, że oczekiwania miałam duże. Co tu dużo gadać – zawiodłam się. Ale po tych kilku dniach już zdążyłam ochłonąć, przemyśleć sprawę i doszukać się pozytywnych aspektów tego wyjazdu. W ostatecznym rozrachunku, wyszłam na plus.

Dlaczego warto było się przejechać?

1. Magda.

Celem naszej podróży było przede wszystkim spotkanie z autorką bloga „Mama zawsze” (klik :). Mój mąż nagminnie nazywa ją „mamą na zawsze”, no nie może się nauczyć. I to spotkanie nie zawiodło mnie wcale. Magda jest tak samo sympatyczna i uśmiechnięta na żywo, jak i na zdjęciach. Sporo nas ze sobą łączy, dlatego chętnie odwiedzamy się nawzajem na blogach. No i jej syn Aleks! Polubili się z Wronkiem, chyba :) A, i jej mąż Sławek, polubili się z Marcinem, chyba :) Tylko Ignasia zabrakło w Poznaniu, ale kiedyś nadrobimy.

DSC_2775 DSC_2746 DSC_2994DSC_2942

2. Spotkanie blogerek

Myślałam, że troszkę inaczej będzie wyglądało, ale to zawsze fajne doświadczenie spotkać te wszystkie uśmiechnięte buzie na żywo. Miło było zobaczyć znów Martę, Izę i Weronikę oraz poznać nowe osoby.

DSC_2908 DSC_2709

Na zdjęciu Noemi i Zosia ;)

3. VIP zone

Nie codziennie mam okazję posiedzieć w takiej strefie dla VIPów. A spotkanie blogerek miało miejsce właśnie tam (przynajmniej do pewnego momentu…). Oprócz ładnego miejsca zaserwowano nam kawkę, całkiem niezłą. I ciasto. Ciasto było obłędne.

DSC_2719

4. Mustache Yard Sale

Tak się złożyło, że w czasie trwania targów Happy Baby, w Poznaniu trwały też targi Mustache. I tam znalazłam sporo ciekawych ubranek dla dzieci. Coś tam udało się kupić, coś dotknąć, zobaczyć na żywo.

DSC_2927 DSC_2928 DSC_2930 DSC_2931

5. Odpoczynek w aucie

Tak, jazda autem to dla mnie odpoczynek. Szczególnie odkąd Nina zaprzyjaźniła się ze smoczkiem, bo wcześniej bardzo płakała w foteliku. Teraz taka wyprawa to sam relaks. Wroni rozgląda się i podziwia auta na drodze, po czasie zasypia. Nina przegląda się w lusterku i bawi zabawkami, po czasie też zasypia. A my z tatą mamy w końcu czas porozmawiać lub też zwyczajnie odpocząć. Raczej rzadko ostatnio gdzieś jeździmy, więc podwójnie to doceniam.

DSC_2886 DSC_2890 DSC_2894

ochraniacze na pasy Titot; aktywne lusterko Tutaj i żyrafka-organizer Tutaj – są genialne w podróży!

To z kim jeszcze się tam minęłam?