Nie żebym od razu wykorzystała wszystkie sposoby na odstawienie smoczka, ale skorzystałam z co najmniej dwóch. Z powodzeniem!

Nie mogę uwierzyć, że poszło tak łatwo. Dużo łatwiej niż się nastawiałam. Jeszcze kilka dni temu smoczki były we wszystkich kątach domu i nadużywałam ich. Tak – ja nadużywałam. I to był błąd, ale już go naprawiłam. Zdradzę wam jak i podzielę się też metodami, które pewnie większość z was zna, znalezione w internecie i zasłyszane od znajomych.  Te, które mi osobiście wydają się najlepsze.

1. Pierwszy sposób: Stopniowe odzwyczajanie. Próbowałam wielokrotnie zaczynając dzień od hasła „od dzisiaj smoczek tylko do zasypiania”, ale Wronek zachowywał się jak gdyby wyczuwał moje intencje i stawał się na zawołanie bardziej marudny. A że smoczki były w moim zasięgu, to zatykałam nimi jęczącą buzię. Albo Wronek sam sobie je znajdował. W moim przypadku jest to sposób nieskuteczny, ale jeśli u kogoś działa, to super.

2. Kolejny sposób – podobno niezawodny: Odcinanie końcówki smoczka. Chciałam go wypróbować, ale stwierdziłam, że Wronek jest teraz na takim etapie, że jeszcze mu nie wytłumaczę, że smoczek się zepsuł albo, „że myszka odgryzła”, ale jest też za bystry i zbyt uzależniony, by „zepsuty” smoczek wypluć, bo nie da się go ssać i zasnąć bez niego, jak to się zdarza u małych niemowląt. Odpuściłam zatem i przeszłam do kolejnego punktu.

3. Odstawienie smoczka z dnia na dzień. Tutaj ważna jest decyzja – rodzice ustalają dzień, wyrzucają wszystkie smoczki i starają się zająć dziecko różnymi aktywnościami, by sobie nie przypominało. Może nie podziałać u starszych, mówiących dzieci. Te będą się domagały wyjaśnień. Wronek natomiast zaakceptował moją decyzję niemalże bez protestów. Nawet nie zauważyłam, żeby szukał smoka w domu. Jedynym problemem okazało się zasypianie, ale i tak wyszło łagodniej niż się spodziewałam. Wronek wiercił się przed zaśnięciem, widać, że czegoś mu brakuje, łazi po mnie, siada, jęczy, aż w końcu układa się do snu i zasypia. Mam nadzieję, że szybko załapie o co chodzi w tym układaniu się do snu bez wspomagacza i kolejne wieczory będą coraz łatwiejsze. A później przyjdzie pora na przeprowadzkę do swojego pokoju i będzie się na nowo uczył zasypiać w łóżeczku. Brrr…

4. Świadome nie zabranie smoczka na wyjazd. Jest to sposób, który poleca Paweł Zawitkowski. Polega on na tym, że rodzina urządza sobie 2-3 dniową (lub dłuższą) wycieczkę, na którą nie zabiera smoczka. Na takich wyjazdach i tak zazwyczaj dużo się dzieje, więc nie dłuży nam się czas i możemy dziecku zapewnić mnóstwo innych atrakcji. Na początku ten pomysł wydał się zbyt hardcorowy. Celowo zaplanowałam odstawienie smoczka na po powrocie z Norwegii, żeby mieć „pocieszacza” ze sobą w samolocie i na wszystkie wyjścia z domu. Przyznaję jednak, że teraz zastanawiam się, czy może tak właśnie nie powinnam była zrobić. U kuzynki mojego męża podziałało. Ona właściwie nieświadomie tego smoczka zapomniała i uznała, że to dobra okazja na odstawienie. Jej córka miała wtedy około pół roku.

5. Wymiana smoczka na coś innego lub samodzielne wyrzucenie go do kosza. Z tej metody również nie skorzystaliśmy ze względu na wiek. Myślę, że jest ona najskuteczniejsza u starszych dzieci, bo polega na tym, że to dziecko podejmuje decyzję o pozbyciu się smoczka. Później jedynie trzeba mu o tej decyzji przypominać, bo pamięć dziecka jest dobra, ale krótka. Czytałam o wymianie smoczka na jakąś wymarzoną zabawkę – dziecko może samo zapłacić za nią przy kasie oddając ekspedientce smoczek. Ciekawy pomysł, ale na szczęście nam się udało zanim doszliśmy do tego etapu rozwoju.

16062013253 17072013290 DSC_3826 DSC_6080 DSC_8863 DSC_1216

Wronek ma skończone 14 miesięcy i od 3 dób funkcjonuje bez „przyjaciela”. Początkowo planowałam odstawianie na dużo dużo wcześniej, jednak ja sama nie byłam na to gotowa. Bałam się, że polegnę, że Wronek nie da mi żyć, tak wygodnie było używać zatyczki… I wiecie co się okazało? Już trzeci dzień mam w domu bardziej pogodne dziecko niż kiedykolwiek! Nie ma smoka, więc nie domaga się go marudzeniem. Poza tym – rozgadał się i otworzył bardziej na kontakt z ludźmi. Tak jakby smoczek trzymał go w jego własnym świecie. Wiem, że może to zbyt szybko, by wysnuwać takie wnioski, ale mój mąż stwierdził to samo już na drugi dzień, więc coś w tym może jest.

Ale oczywiście – każde dziecko jest inne i wymaga indywidualnego podejścia. U różnych dzieci różny czas będzie najlepszy. Różne też będą reakcje.

Jeśli masz już ten moment za sobą, możesz zaznaczyć z miniAnkiecie, kiedy Ty odstawiłaś swojemu dziecku smoczek. Koniecznie napisz też, jak wam poszło!

W jakim wieku Twoje dziecko przestało ssać smoczek?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...