Czasu nie można cofnąć, ale czasami by się chciało zmienić kilka rzeczy z przeszłości. Kilka decyzji na pewno podjęłabym inaczej mając tę wiedzę, którą mam teraz.

1. Zdecydowałabym się na dzieci wcześniej

Tutaj niewiele miałam do gadania, bo poznałam mojego męża mając 24 lata i zanim zaręczyny, zanim ślub, zanim zajście w ciążę, to urodziłam pierwsze dziecko w wieku 28 lat. Gdybym jednak wiedziała to, co wiem teraz i gdybym znała mojego męża wcześniej, myślę, że wolałabym urodzić pierwsze dziecko zaraz po studiach. Oczywiście każdy ma swoją drogę, moja ułożyła się w taki sposób a nie inny i jestem za wszystko wdzięczna Bogu, ale kiedy pomyślę nad plusami wczesnego macierzyństwa, to jednak trochę mi żal tego czasu.

Młode mamy mają ten komfort, że mogą sobie pozwolić na więcej dzieci jeśli chcą i można te porody w czasie jakoś zaplanować. Ich organizm lepiej znosi ciążę i mają więcej sił przy dzieciach (tak mówią). Ja nad trzecim dzieckiem się mocno mocno zastanawiam, między innymi ze względu na wiek. Nastolatki myślą, że na to wszystko jest masa czasu, a tu się okazuje, że od „po studiach” do jakiegoś rozsądnego wieku na pierwsze dziecko jest jakieś 10, góra 15 lat. Szybko leci, kurczę.

DSC_9788 DSC_9782 DSC_9765 DSC_9759

2. Wybrałabym inny kierunek studiów

Jestem nauczycielką edukacji przedszkolnej z wykształcenia. Jako młoda dziewczyna uwielbiałam to i myślałam, że to jest moja droga na całe życie. Teraz będąc mamą mam coraz większe wątpliwości, czy chcę do tego wrócić. Gdzieś przeczytałam, że mama pracująca odpoczywa od dzieci w pracy, a w domu z dziećmi odpoczywa od pracy. A nauczycielka przedszkolna, która ma dzieci? Nie odpoczywa od dzieci nigdy… Może jak moje Wronki wyjdą z wieku przedszkolnego to zmienię zdanie. Teraz coraz częściej myślę raczej w kierunku fotografii i reklamy. Zobaczymy jak się życie ułoży. W tym roku szkolnym nie muszę jeszcze o tym myśleć. Zostaję z Niną w domu i prowadzę dla Was blog :)

DSC_9750 DSC_9799 DSC_9727

3. Wzięłabym kredyt zaraz po ślubie

Cholibka, no nie łapiemy się. Mieszkamy sobie tutaj na wynajmowanym w najlepsze, z ogródkiem, wszystko pięknie i miło. Ale kiedy skapnęliśmy się, że o własnym trzeba pomyśleć, to nie łapiemy się z dwójką dzieci. Za wysokie progi porobili. Mea culpa, naprawdę. Nie mogę odżałować.

DSC_9826 DSC_9832 DSC_9814 DSC_9809

Ale jakoś sobie poradzimy. Na trzecie dziecko nadal mamy czas, przekwalifikować można się zawsze, a co do ostatniego punktu, to może wygramy w lotka po prostu i nie będzie trzeba się zapożyczać ;)

A Wy macie jakieś takie rzeczy, które gdyby się dało, to byście pozmieniali?