Która z nas może powiedzieć, że nie utożsamia się z żadną? No może Mo ;) Ten wpis jest odpowiedzią na jej motywujące teksty i działanie.

1. „Karmię piersią, samo zejdzie” – klasyka. Nie tłumaczą się tak chyba tylko te mamy, które nie karmią piersią! Faktem jest, że karmienie piersią wymaga od kobiety około 500 kalorii dziennie, by to mleko wyprodukować. Jednak organizm człowieka to leniwa bestia, szybko się przyzwyczaja. Tak jak u mnie skończył się okres połogu, tak też skończył się błogi stan gubienia wagi po porodzie.

2. „Jak się będę odchudzać, stracę mleko” – ktoś kiedyś powiedział, że karmienie piersią jest zależne od umysłu, a nie od tego co jemy. Jest w tym nutka prawdy i założę się, że gdybym wdrożyła od razu racjonalną dietę, z warzywami i owocami na pierwszym miejscu, to moje mleko (a tym samym moje dziecko) by tylko na tym zyskało!

3. „Mam na to jeszcze czas” – tak sobie wmawiałam, aż tu zaraz miną 4 miesiące od porodu! Zacznij dziś i nie patrz na to, ile czasu potrzebujesz, żeby osiągnąć efekty – „czas i tak upłynie”.

4. „Noszenie dziecka jest moim treningiem” – noszenie dziecka jest przyjemnie, ale do czasu. W momencie, gdy Wronek przekroczył wagę 5200 g (czyli zaraz po połogu), noszenie go nie jest moją ulubioną czynnością. Zwalam ją na męża (lub gości :D), a zazwyczaj po prostu przyzwyczajam małego do leżenia w leżaczku, na macie edukacyjnej, w wózku. Tak jest lżej :)

5. „Nie mam czasu” – a na internet, facebooka i bloga jakoś potrafię wygospodarować!

6. „I tak nie będzie tak jak przedtem” – owszem, rozstępy zostaną, skóra już nie taka. Ale dlaczego nie spróbować, nie podjąć wyzwania, by całokształt był LEPSZY niż wcześniej?

7. „Mąż je pyszną kolację/lody/fast foody – a ja nie mogę?” – no to jest niestety wielki problem. Osobiście uważam wspólne posiłki z mężem za miły sposób spędzania czasu. Odkryłam to dopiero po ślubie, co skutkowało przybraniem 3 kg w dwa miesiące. Jeśli więc twój partner nie będzie ci wsparciem lub też nie podejmie równolegle decyzji o zmianie stylu życia na zdrowszy – może być ci bardzo ciężko trzymać się postanowień. Mój na szczęście jest skłonny współpracować :)

8. „Moje cycki zmaleją” – ha ha, to nie jest akurat moja wymówka :D ja akurat na to liczę!

9. Miało być 10, ale Wronek rozpaczliwie domaga się już mojej uwagi, więc może resztę dopowiecie w komentarzach?

Tak wyglądałam w dniu ślubu (prawie 10 kg mniej niż teraz):

wronek blog Szustak foto Agnieszka Wroniecka

Czułam się świetnie w swoim ciele. Będę dążyć do tego, by było jeszcze lepiej. A skoro już to powiedziałam publicznie – nie wywinę się od odpowiedzialności :D

PS. Umieściłam znak wodny, żeby oznaczyć zdjęcia jako swoją własność, ale oczywiście nie jestem autorką tych zdjęć. Autorami są ci państwo: klik.